Mentalność jak u Cantony i Beckhama. Rashford - nowy aktor w "Teatrze Marzeń"

Piłka nożna
Mentalność jak u Cantony i Beckhama. Rashford - nowy aktor w "Teatrze Marzeń"
fot. PAP

Jeszcze tydzień nikt o tym chłopaku nie słyszał. Wystarczył jednak dziwny zbieg okoliczności, dar od losu i nagle jest o nim głośno. Na skutek kontuzji Anthony'ego Martiala tuż przed meczem Ligi Europy wskoczył do składu i teraz nie zamierza go opuścić. Marcus Rashford idealnie przedstawił się publiczności na Old Trafford.

Sam fakt, że znalazł się na ławce rezerwowych na mecz z FC Midtjylland w Lidze Europy - zwłaszcza że Manchester United musiał odrabiać straty poniesione w Danii - był dla niego wyróżnieniem. Być może w podświadomości liczyć na kilkanaście minut po przerwie, na przykład wtedy, gdy wynik będzie korzystny. Nie mógł się spodziewać, że nagle z gry wypadnie ten, który miał grać w podstawowym składzie, czyli Anthony Martial - najdroższy nastolatek w historii futbolu, gość za którego United zapłacili ponad 50 milionów euro. Rashford musiał więc odbyć przyspieszoną rozgrzewkę, a następnie wskoczyć do wyjściowego składu.

 

Obrońcy na pewno nie mieli go rozpracowanego, bo niby w jaki sposób? Przecież Rashforda do tej pory nie było nawet na największej internetowej encyklopedii - Wikipedii! Tymczasem nikomu nieznany napastnik wbił Duńczykom dwa gole i przyczynił się do zwycięstwa 5:1. Można było to nazwać przypadkiem, mówić o słabszej renomie przeciwnika i prawdziwym teście, który miał być przeprowadzony w niedzielę. Na Old Trafford przyjechał Arsenal - jeden z kandydatów do mistrzowskiego tytułu, zespół, który na stadionie Manchesteru nie przegrał od dwóch spotkań. Rashford oczywiście znalazł się w pierwszym składzie i poszedł za ciosem. Kolejne dwa gole uczyniły go pierwszym debiutantem, który popisałby się właśnie takim dorobkiem. A mówimy przecież o Premier League - bądź co bądź jednej z najlepszych lig świata, w której debiutowali wielcy napastnicy, tacy jak Wayne Rooney czy Michael Owen.

Większość kibiców od kilku dni zadaje sobie pytanie: kim w ogóle jest ten chłopak? Jest to 18-latek, jeden z produktów akademii Manchesteru United, lecz zupełnie inny niż Ravel Morrison czy Paul Pogba. Ta dwójka, choć bardzo utalentowana - szczególnie ten drugi - miała ego większe niż potencjał, co zaowocowało szybki transferami z klubu. Oczywiście ich historia jest zupełnie inna, bo Morrison raczej skorzystał z przypadku Pogby i widząc, że nie otrzymuje szans, postanowił odejść. O ile za Francuzem czasami na Old Trafford tęsknią, to ten pierwszy zatracił się w przeciętności. 

 

Wróćmy jednak do Rashforda - on jest inny. Skromny, ułożony chłopak, który po strzeleniu dwóch goli Arsenalowi, nie mógł nawet udać się z kolegami, by to uczcić? Dlaczego? A dlatego, że następnego dnia... miał sprawdzian z chemii. Bycie bohaterem, na którego patrzą miliony kibiców, nie zmieniło jego podejścia i już w poniedziałek zameldował się w szkole. - Mógł nawet zdobyć 10 bramek i to ciągle nie powstrzymałoby go przed normalnym życiem - powiedział jeden z przedstawicieli szkoły Ashton-on-Mersey, do której uczęszcza wschodząca gwiazda.

 

Rashforda i Morrisona łączą jeszcze występy dla Fletcher Moss Rangers na początku kariery. Do tego grona możemy zaliczyć jeszcze kilku znanych piłkarzy: Danny'ego Welbecka, Wesa Browna czy Kyle'a Bartleya. To, co cechuje najnowszą gwiazdkę Manchesteru, to absolutnie zafiksowanie na punkcie rodziny i nieustannego rozwoju. Od najmłodszych lat zdaje sobie sprawę, co ma zrobić, by osiągnąć sukces i widać, że chce zrobić wszystko, by się pokazać i nie myśli, iż wszystko należy mu się z samej zasady.

Rashford ma trzech braci, jedną siostrę i ciągle mieszka w domu z mamą. W przeszłości interesowały się nim dwa kluby z Manchesteru, trenował i odbywał praktyki w obu zespołach, wiedząc, że musi podjąć ważną decyzję. Wydawało się, że oferta City go skusi, bo dostał obietnicę budowania drużyny wokół niego. Ludzie z United bali się, że stracą go, bo Rashford miał bliżej na Eastlands. Wtedy do gry wkroczył Rene Meulensteen - trener młodzieży w czerwonej części miasta. - Najpierw jednak spytali mnie, czy mógłbym przywieźć go na The Cliff (obiekt treningowy - przyp.red.) w niedzielny poranek - opowiadał David Horrocks, pierwszy trener Rashforda w Fletcher Moss Rangers.Rashford dostał wolność, nie musiał przez kilkadziesiąt minut uczyć się prostych lub bardziej złożonych podań, tylko zajął się rozwijaniem indywidualnych umiejętności. Po prostu otrzymał piłkę i miał przelać swoją fantazję na trening. - Chłopaki nie mogą podpisać żadnego kawałka papieru z klubem przed dziewiątym rokiem życia. Kilka dni przed urodzinami już wiedział, że chce dołączyć do United - mówił Horrocks. Jak reaguje na porównania do Welbecka? - Danny czeka na piłkę, a Marcus jest jej głodny. Ma tę samą mentalność jak Eric Cantona i David Beckham - dodał.

W ubiegłym sezonie strzelił 13 gole w 25 startach dla drużyny do 18 lat. Zdobył też dwie bramki w debiucie w Młodzieżowej Lidze Mistrzów przeciwko PSV, więc jak widać premierowe spotkania zazwyczaj mu wychodzą. Może mało kto pamięta, ale pod koniec września ubiegłego roku znalazł się na ławce rezerwowych podczas spotkania z Watford, które Manchester United wygrał 2:1. Wtedy jednak Louis van Gaal na niego nie postawił, ale sytuacja była zupełnie inna, bo zdrowi byli pozostali snajperzy. Rashford ma kontrakt do 2017 roku na mocy którego zgarnia... 500 funtów tygodniowo. Już teraz mówi się jednak o przedłużeniu umowy do 2019 roku i podwyżce do 15 tysięcy!

 

Trzeci mecz z rzędu Manchester United rozegra na własnym stadionie. To znakomita okazja dla Rashforda, by podtrzymać dobrą serię. Nowy aktor pojawił się w "Teatrze Marzeń" - warto śledzić jego kolejne kroki.

Jakub Baranowski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze