W obliczu fatalnego stanu murawy w Bielsku-Białej drużyny postawiły na proste środki. Co więcej, obaj trenerzy nie mogli skorzystać z kilku podstawowych piłkarzy. W drużynie gości zabrakło dwóch czołowych obrońców - za kartki pauzował Radek Dejmek, a kontuzjowany był Bartosz Rymaniak. Z kolei w Podbeskidziu nie zagrał Jakub Kowalski, który leczy uraz.

 

W 15. minucie mogło być 1:0 dla bielszczan. Damian Chmiel najpierw trafił w Zbigniewa Małkowskiego, który odbił strzał, a następnie po dobitce Mateusza Szczepaniaka, piłkę z linii bramkowej wybił Djibril Diaw. Napastnik Podbeskidzia wspisał się na listę strzelców w 33. minucie. Wówczas mocny strzał z dystansu oddał Marek Sokołowski, ale trafił w poprzeczkę. Bardzo dobrze ustawiony Szczepaniak dopadł do piłki i głową skierował ją do pustej bramki. Było to jego dziewiąte trafienie w sezonie.


Po przerwie inicjatywę przejęła Korona. Defensywa Podbeskidzia miała sporo pracy, ale ze swoich zadań wywiązywała się bardzo dobrze. "Górale" mogli podwyższyć prowadzenie na kwadrans przed końcem, gdy w słupek trafił Mateusz Możdżeń.

 

W końcówce gospodarze cofnęli się pod własne pole karne. Goście naciskali i w 87. minucie dopięli swego. Zamieszanie w polu karnym wykorzystał Michał Przybyła, doprowadzając do wyrównania. Sprawiedliwy remis w Bielsku.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce 1:1 (1:0)

 

Bramki: Szczepaniak 33 - Przybyła 87

 

Podbeskidzie: Zubas, Wierietiło, Piacek, Baranowski, Mójta, Kato, Sokołowski, Stefanik (Tarnowski 70'), Możdżeń, Chmiel (Sloboda 83'), Szczepaniak (Demjan 71')


Korona: Małkowski, Gabovs, Wierchowcow, Diaw (Aankour 81'), Sylwestrzak, Zając (Pawłowski 46'), Grzelak, Sierpina, Jovanović,  Sekulski (Przybyła 46'), Cabrera

 

Żółte kartki: Wierietiło 59' - Grzelak 16', Diaw 41'

 

Sędzia: Paweł Gil