UFC 196: McGregor nie po pas, ale po kasę!

Sporty walki
UFC 196: McGregor nie po pas, ale po kasę!
fot. youtube.com/UFC

Miała być historyczna walka o drugi mistrzowski pas UFC jednego zawodnika, a będzie kolejny skok na kasę. Conor McGregor (19-2) na gali UFC 196 zmierzy się, nie jak wcześniej planowano z mistrzem kategorii lekkiej Rafaelem dos Anjosem (25-7), ale z Natem Diazem (18-10). Walka odbędzie się w kategorii półśredniej, czyli limicie wagowym jedenaście kilogramów wyższym niż podczas ostatniego pojedynku Irlandczyka. Ma to sens?

Conor McGregor jeszcze przed zwycięstwem z Jose Aldo na gali UFC 194 zaczynał rozdawać karty w największej organizacji na świecie. Wielkie show na konferencjach prasowych za każdym razem przekładało się na ekspresową sprzedaż biletów, a później na rekordy PPV. Błyskawiczne, trzynastosekundowe zwycięstwo z niekwestionowanym mistrzem kategorii piórkowej jeszcze poszerzyło prawa Irlandczyka w organizacji.

Cel McGregora był prosty - marsz po kolejne pasy mistrzowskie. Najpierw miała być kategoria lekka, a później półśrednia. W trzynastoletniej historii UFC żaden mistrz nie otrzymał szansy walki o tytuł innej kategorii wagowej, ale "Notorious" ten trend przełamał. Na gali UFC 196 miał zmierzyć się z Rafaelem dos Anjosem o tytuł dywizji lekkiej. Na niecałe dwa tygodnie przed walką plany zniweczyła kontuzja stopy brazylijskiego zawodnika.

Włodarze organizacji nawet przez chwilę nie martwili się o zastępstwo, bo lista nazwisk chętnych na walkę z Irlandczykiem była naprawdę długa. Tony Ferguson, Donald Cerrone, Max Hollaway, Urijah Faber czy Frankie Edgar - oni tę walkę wszyscy wzięliby w ciemno. Każdy z nich doskonale zdaje sobie sprawę, że za pojedynek z McGregorem - niezależnie od wyniku - zarobiliby zdecydowanie więcej niż przez kilka swoich ostatnich występów. Najbardziej na walkę zasługiwał Edgar, ale jego wyeliminowała kontuzja.

Wybór padł jednak na niesfornego Nate'a Diaza, który o starcie z Irlandczykiem zabiegał od dłuższego czasu. Sam dobór nowego rywala dla McGregora kibiców kompletnie nie zaskoczył, ale kategoria półśrednia wprawiła fanów i ekspertów w osłupienie. To przecież aż jedenaście kilogramów różnicy w porównaniu do dywizji piórkowej! Dana White, szef organizacji UFC, zdradził jak przebiegały rozmowy na temat limitu wagowego. - Spytałem Diaza czy zrobi limit 155 funtów (red. limit kategorii lekkiej), a on odpowiedział, że nie będzie w stanie zrobić 160 funtów. Zaproponowałem McGregorowi rywalizację w limicie 165, a on powiedział: "zróbmy to w 170 (red. kategoria półśrednia)" - zdradził White.

Na pierwszej oficjalnej konferencji prasowej atmosfera sięgnęła zenitu. McGregor nie przebierał w słowach, a przecież bracia Stockton do przyjemniaczków też nie należą. Było gorąco, a kilkudziesięciominutową dyskusję można skwitować cytując krótki fragment ich rozmowy.

- Jak to jest być milionerem? Tylko szczerze, odpowiedz szczerze - zapytał McGregor.

- Pier***ę ciebie, twój pas i twoje pieniądze - odpowiedział Diaz.

Słowa w sobotę nie będą miały już żadnego znaczenia, ale McGregor niejednokrotnie udowadniał, że wyprowadzać rywali z równowagi potrafi jak mało kto. Irlandczyk do walki będzie przygotowany w 100 %, a Diaz już na kilka dni przed pojedynkiem mówi, że wolałby mieć więcej czasu na przygotowanie, ale nie szuka wymówek. Za Amerykaninem przemawia chyba "tylko" przewaga zasięgu, nieprzewidywalny boks i niezły parter. Cała reszta jest po stronie McGregora. Niewielu ekspertów stawia na zwycięstwo zawodnika ze Stockton, a niektórzy czekają tylko na upokorzenie McGregora choćby jednym "Stockton slapem", czyli popoluarnym plaskaczem. Ciekawe czy bukmacherzy za oceanem wprowadzili taki zakład do swojej oferty?

Wszystkie wypowiedzi Irlandczyka pokazują jak bardzo zależy mu na kolejnych walkach, tworzeniu swojej legendy w UFC i przede wszystkim... grubej kasie. McGregor nigdy nie ukrywał, że MMA to jego sposób na życie i chodzi tu również o pieniądze. Kilka lat temu McGregor stał jeszcze w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych, a teraz w garażu ma Rolls Royce'a Phantoma oraz Lamborghini Aventadora warte prawie trzy miliony złotych. Irlandczyk korzysta ze swoich pięciu minut, a dopóki wygrywa i zabawia fanów to dla UFC jest kopalnią złota.

 

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze