Pięć punktów - tyle wynosiła różnica pomiędzy liderem i wiceliderem przed hitem Bundesligi. Druga w tabeli Borussia Dortmund podejmowała Bayern Monachium kilka dni po tym, jak Bawarczycy stracili w zaskakujący sposób punkty w ligowym starciu z Mainz. Dla zespołu z Monachium była to pierwsza porażka, ba - pierwsza strata punktów w obecnym sezonie ligi niemieckiej na własnym boisku. Hitowe starcie za naszą zachodnią granicą miało się jednak odbyć na Signal Iduna Park, a fanatyczny doping kibiców z Zagłębia Ruhry miał dać BVB dodatkowy "power".

Do składu Borussii wracał po krótkiej przerwie spowodowanej kontuzją Łukasz Piszczek, ale kibice ostrzyli sobie zęby na występ innego z reprezentantów Polski Roberta Lewandowskiego i jego pojedynek na gole z Pierrem Emerickiem Aubameyangiem. Lewy w rundzie wiosennej przegonił w klasyfikacji strzelców swojego największego rywala w walce o koronę strzelców, ale przed spotkaniem wyprzedzał go tylko o jedno trafienie (miał 23 gole przy 22 Aubameyanga). To nie oni jednak mieli najlepsze sytuacje do zdobycia gola w pierwszej połowie meczu.

Już w 5. minucie okazję do uciszenia kibiców miał Thomas Mueller, który uderzając na praktycznie pustą bramkę fatalnie przestrzelił. Ataki Borussi na początku meczu nie były zbyt groźne, choć najwięcej zagrożenia stwarzały akcje prawym skrzydłem, gdzie najbardziej widoczny był Erik Durm. Najlepszą sytuację dla gospodarzy zmarnował w 27. minucie Marko Reus, który dostał doskonałe podanie od Aubameyanga, ale źle przyjął piłkę w polu karnym i zanim zapytał Neuera, w który róg uderzyć piłkę, został powstrzymany przez interweniującego Kimmicha.

Zdecydowanie groźniejsze były akcje gości, którzy mogli i powinni wyjść na prowadzenie po szybkiej kontrze i rajdzie Douglasa Costy. Brazylijczyk przegrał jednak pojedynek sam na sam z Romanem Burkim, który był cichym bohaterem BVB w pierwszej odsłonie. Kilkukrotnie golkipera z Dortmundu próbował zaskoczyć także Arjen Robben, ale strażnik bramki gospodarzy był tego wieczora wyjątkowo czujny. Z kolei Robert Lewandowski przed przerwą był wyjątkowo spokojny i nie miał zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności strzeleckich.

Pierwszy sygnał w drugiej połowie wkazujący na to, że Borussia chce w sobotni wieczór powalczyć o pełną pulę i zmniejszyć stratę w tabeli do dwóch oczek, dał w 51. minucie Aubameyang. Naciskany przez obrońców uderzył jednak w szybkim ataku wprost w Manuela Neuera. Bramkarze obu drużyn nie chcieli chyba by w sobotę na Signal Iduna Park padły bramki, a kolejny powód ku temu dał 13 minut potem Burki. Który instynktownie sparował strzał Arturo Vidala na poprzeczkę. Chilijczyk najlepiej odnalazł się w zamieszaniu podbramkowym, ale sam chyba nie wiedział w jaki sposób golkiper odbił jego strzał z niewielkiej odległości!

 

Później dogodnych sytuacji było już jak na lekarstwo. Robert Lewandowski wyraźnie nie mógł się odnaleźć na boisky swojej byłej drużyny i w drugiej części gry pozostał bez sytuacji. Takową miał natomiast Adrian Ramos, który na murawie pojawił się po przerwie. W 87. minucie miał on piłkę meczową, ale z kilku metrów uderzył głową obok słupka. Dlatego BVB ma nadal pięć oczek straty do Bayernu w ligowej tabeli.

 

Borussia Dortmund - Bayern Monachium 0:0