W wadze ciężkiej rekordy czy statystyki zazwyczaj nie mają takiego znaczenia, bo wystarczy jeden cios, jedna wymiana i cała analiza jest do wyrzucenia do kosza. Teoretycznie faworytem był Maćkowiak, który miał przewagę zasięgu, wzrostu, budowy ciała. Z każdą kolejną walką wydawał się coraz lepszym zawodnikiem i to właśnie on trafił jako pierwszy. Później jednak Bajor nieźle skracał dystans i atakował prawym sierpowym. Silniejsze ciosy może i zadawał Maćkowiak, ale to Bajor był znacznie bardziej precyzyjny. W drugiej części rundy na twarzy "Wałujewa" pojawiły się rozcięcia.

 

Jeszcze więcej krwi było w drugiej rundzie! Maćkowiak bardzo szybko sprowadził walkę do parteru i tam próbował rozbijać rywala. Problem w tym, że Bajor na ziemi czuje się bardzo dobrze, bo aż dziewięć z czternastu walk kończył poddaniami. Maćkowiak długo dochodził do pełnego dosiadu, bo przeciwnik świetnie się bronił. Na kilkadziesiąt sekund przed końcem sędzia podniósł pojedynek, bo "Wałujew" nie był wystarczająco aktywny.

 

Maćkowiak szukał szczęścia w parterze. Wiedział, że to tam musi rozegrać walkę. Udało mu się to dosyć szybko, lecz do pełnego dosiadu sporo mu brakowało. Był na górze, w półgardzie, lecz Bajor dobrze się bronił. Mijały minuty i "Wałujew" zachowywał się coraz pewnie. Na 100 sekund przed końcem obaj wrócili do stójki, lecz Maćkowiak bardzo szybko chciał ponownie sprowadzić walkę do parteru. Nie udało mu się to, lecz po chwili udało się to... Bajorowi! W 20 sekund zadał mnóstwo ciosów młotkowych, które rozbiły rywala.

 

Skrót walki Szymona Bajora i Jędrzeja Maćkowiaka w załączonym materiale!

 

Przegapiłeś transmisję? Nic straconego! Archiwum znajdziesz TUTAJ!