NBA: 50 punktów Lillarda dla Portland w przegranym meczu w Toronto

Koszykówka
NBA: 50 punktów Lillarda dla Portland w przegranym meczu w Toronto
fot. PAP

Koszykarze Toronto Raptors pokonali w piątek Portland Trail Blazers 117:115, odnosząc 12. zwycięstwo z rzędu we własnej hali. Ich lider DeMar DeRozan trafił 24 kolejne rzuty wolne, ustanawiając rekord ligi NBA. Gościom nie pomogło 50 punktów Damiana Lillarda.

DeRozan zdobył w hali Air Canada Centre 38 punktów, co jest najlepszym osiągnięciem w sezonie tego zawodnika. Jego rekord kolejnych celnych wolnych w jednym meczu NBA byłby jeszcze wyższy, ale nie trafił ostatniej próby z linii, na 0,9 s przed zakończeniem spotkania. Rozgrywający gospodarzy Kyle Lowry dodał 28 pkt, a litewski środkowy Jonas Valanciunas miał double-double - 17 i 10 zbiórek. Zespół z Kanady wygrał 41. spotkanie w lidze (przy 19 porażkach) i ustanowił rekord kolejnych zwycięstw na własnym parkiecie.

 

W zespole rywali niesamowity mecz rozegrał Damian Lillard, który zdobył 50 punktów, trafiając 16 z 28 rzutów z gry, w tym sześć z 12 za trzy oraz 12 z 13 wolnych. W ubiegłym miesiącu ten sam zawodnik w wygranym meczu z najlepszym zespołem NBA Golden State Warriors (137:105) zdobył 51 pkt. Tylko on i lider ligowych strzelców Stephen Curry mogą się w tym sezonie pochwalić dwoma meczami z minimum 50-punktowym dorobkiem.

 

"Jak taki gracz mógł zostać pominięty w nominacjach na Mecz Gwiazd? To wstyd dla całej ligi. Ten młody człowiek może zdobywać tyle punktów, ile zechce. Mówi się o Currym, że przekracza linię środkową i trafia do kosza? On też to potrafi" - powiedział o swoim podopiecznym trener Blazers Dwane Casey.

 

Najdłuższą w historii klubu serię 17. wyjazdowych porażek przerwali zawodnicy Phoenix Suns, którzy na Florydzie pokonali Orlando Magic 104:82. Najjaśniejszą postacią "Słońc" był ukraiński środkowy Aleks Len, który do 31 zdobytych punktów, co jest jego rekordem kariery, dodał 15 zbiórek i dwa bloki. Dla pokonanych Elfrid Payton zdobył 19 pkt.

 

W Cleveland polski jedynak w NBA Marcin Gortat zdobył 10 punktów i miał dziewięć zbiórek, a jego Washington Wizards przegrali z liderem Konferencji Wschodniej, zespołem Cavaliers 83:108. Zwycięzcy mają bilans 43-17.

 

32-letni łodzianin grał 25 minut, trafił cztery z ośmiu rzutów z gry i obydwa wolne, miał osiem zbiórek w obronie i jedną w ataku, a także trzy bloki, dwie straty i trzy faule. Najwięcej punktów dla gości – 17 – zdobył John Wall, który zanotował także osiem zbiórek i siedem asyst.

 

W zespole gospodarzy wyróżnili się Kyrie Irving – 21 i osiem asyst oraz LeBron James, który był bliski triple-double – 19, 13 zb., 7 as.

 

W innym meczu tej konferencji Charlotte Hornets pokonali u siebie Indiana Pacers 108:101. Kemba Walker zdobył dla zwycięzców 33 pkt, Francuz Nicolas Batum - 31, a najskuteczniejszy wśrod pokonanych Paul George - 33.

 

Po tym spotkaniu "Szerszenie" (33-28) umocniły się na szóstym miejscu w Konferencji Wschodniej. Kolejne zajmują Indiana (32-30), Detroit Pistons (31-30), Chicago Bulls (30-30) i Wizards (30-31). Walka o miejsce w ósemce, dające prawo gry w play off zapowiada się bardzo ciekawie.

 

"Czarodzieje" już w sobotę zmierzą się w Waszyngtonie z Pacers. Tego dnia w hali Verizon Center obchodzona będzie organizowana przez Gortata "Polish Heritage Night" (Noc Polskiego Dziedzictwa).

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze