Mateusz Borek: Za chwilę zabraknie przymiotników na Karola Bedorfa! Ta walka była pełna pasji, toczona na ogromnej adrenalinie. Jak to widziałeś ze środka?

 

Karol Bedorf: Po pierwsze pamiętajcie, że walczymy dla kibiców. Mam nadzieję, że się podobało! Walka jak walka, raz jest szybciej, raz wolniej. Z mojej perspektywy wyglądało to elegancko!

 

Walczyliście w kategorii ciężkiej, ale tempo tego pojedynku, ilość wyprowadzanych ciosów przez ciebie była gigatyczna! Nasi komentatorzy naliczyli około 40 uderzeń, które kończyły tę walkę.

 

To zasługa mojego sztabu trenerskiego! Stanowimy jeden wielki organizm, ukłony w ich stronę, ja tylko wykonuję swoją robotę!

 

Wiedzieliśmy, że McSweeney ma niezły parter, natomiast myśleliśmy, że będziesz chciał tam sprowadzić walkę. To też była dla ciebie próba charakteru.

 

Dwieście walk stoczonych przez niego w stójce stanowi z niego pełnego zawodnika. Chciałem się sprawdzić, wygrałem!

 

Może tylko pani Bedorf była zdenerwowana po pierwszej akcji, kiedy ucierpiałeś.

 

Kochanie, twój mąż ma jaja ze stali! (śmiech)

 

Cała rozmowa z Karolem Bedorfem w załączonym materiale wideo.

 

Przegapiłeś transmisję? Nic straconego! Archiwum znajdziesz TUTAJ!