Trzy sekundy, które wstrząsnęły Toruniem. Kto popełnił błąd? (WIDEO)

Koszykówka

Polski Cukier Toruń przegrał z Polpharmą Starogard Gdański 73:74, chociaż na początku czwartej kwarty prowadził różnicą 10 punktów. Jeszcze na 3,1 sekundy przed końcem meczu rzut Danny'ego Gibsona dał gościom prowadzenie. Wtedy jednak, nastąpiło trzęsienie ziemi.

Przez całą czwartą kwartę Polski Cukier Toruń tracił prowadzenie, które wypracował sobie przez poprzednie 30 minut spotkania. Wydawało się jednak, że wszystko skończy się dobrze i szczęśliwie dla drużyny trenera Jacka Winnickiego. Niezawodny Danny Gibson po indywidualnej akcji zdobył punkty i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

 

Do końca spotkania pozostało 3,1 sekundy. Co można zrobić w tak krótkim czasie? Trener Mindaugas Budzinauskas wziął czas i rozrysował akcję. Wszyscy byli przekonani, że decydujący rzut odda Michael Hicks - najskuteczniejszy strzelec drużyny, świetny w rzutach z dystansu, ewentualnie Johnny Dee. Czy szkoleniowiec Polpharmy przechytrzył rywali?

 

Piłkę wybijał zza linii bocznej Dee. Kiedy Gibson to zobaczył odbiegł od rozgrywającego, przekonany, że on decydującej akcji nie wykona. Zaczął kryć Hicksa, chcąc go odciąć od podania. Równolegle zagubił się Michał Michalak, który normalnie był odpowiedzialny za najskuteczniejszego gracza rywali. To spowodowało, że nikt nie stanął przy Dee, który wyrzucił piłkę z autu, dostał ją z powrotem i trafił za trzy punkty, mimo rozpaczliwych wysiłków Michalaka i Markeitha Cummingsa. Kto zawinił w tej sytuacji?

 

Kapitalny rzut Johnny'ego Dee w załączonym materiale wideo.

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze