Joanna Jędrzejczyk do UFC trafiła w 2013 roku po zwycięstwie na brytyjskiej gali Cage Warriors z doświadczoną Rosi Sexton. Polka nie była faworytką walki, ale już w drugiej rundzie posłała Sexton na deski.

- Wiesz jaki jest problem z polskimi zawodnikami? Wybierają sobie do walk przeciwników-kelnerów po to tylko, by poprawić sobie ranking. A ja zrobiłam inaczej. Brałam walki, w których skazywano mnie na pożarcie. (...) Nawet moi trenerzy mówili: „Asia, to jeszcze nie ten czas”. A ja odpowiedziałam tylko: „Naprawdę? Powiedzcie im, że jak dadzą konkretne pieniądze, to stanę do walki i ją nawet wygram”. Znokautowałam ją w drugiej rundzie. Dwa dni później był telefon z UFC - powiedziała Jędrzejczyk.

Polka zdradziła również, że droga do UFC wcale nie była usłana różami.

- Jakieś pół roku przed przejściem do UFC chciałam zrezygnować ze sportu. To była dla mnie ciężka próba. Ale skończyło się dobrze bo wytrwałam - dodała JJ.

 

Joanna Jędrzejczyk kolejną walkę w obronie pasa mistrzowskiego UFC w kategorii słomkowej stoczy 8. lipca, a jej rywalką będzie Claudia Gadelha (13-1).