"Wojownicy" wygrali wszystkie kwarty. Decydująca okazała się ostatnia minuta drugiej odsłony, kiedy po serii rzutów za trzy punkty Stephena Curry'ego (dwukrotnie) i Thompsona (raz) "odskoczyli" na 11 (52:41). Ozdobą był rzut pierwszego z wymienionych równo z syreną z... własnej połowy.

W całym spotkaniu Thompson rzucił pięć "trójek", a Curry - trzy. W tym sezonie cały zespół Warriors ma ich już 500. Kalifornijczycy znakomicie grają w hali Oracle Arena, w której nie doznali porażki od 27 stycznia 2015 roku.

 

Oprócz Curry'ego (12 pkt, 10 asyst) i Thompsona, w ekipie gospodarzy wyróżnił się Draymond Green - 17 pkt, siedem zbiórek i pięć asyst.

 

W spotkaniu Oklahoma City Thunder - Los Angeles Clippers (120:108) świetnie spisał się zawodnik triumfatorów Russell Westbrook, który zapisał na koncie 25 pkt, 20 asyst i 11 zbiórek. Według statystyków, to pierwsza taka potrójna zdobycz (triple-double), tj. co najmniej 25 pkt, 20 asyst i 10 zbiórek od 1988 roku oraz osiągnięcia Magica Johnsona w barwach Los Angeles Lakers.

 

"To niespotykane, słowami nie da się tego opisać. Wygląda to na proste i łatwe w grze, a tymczasem ty nie wiesz, co się dzieje" - powiedział kolejny czołowy koszykarz Thunder Kevin Durant (30 pkt, 12 zbiórek). Osiągnął siódme z kolei double-double, co jest rekordem w jego karierze. Wśród pokonanych najlepsi byli Jeff Green - 23 punkty i J.J. Redick - 22.

 

Na razie z Konferencji Zachodniej pewne gry w play off są zespoły Golden State Warriors (bilans 57-6) i San Antonio Spurs (54-10). Trzecie miejsce zajmują koszykarze Oklahoma City Thunder (44-20).

 

Na Wschodzie liderują Cleveland Cavaliers (45-18), którzy w środę wygrali na wyjeździe z Sacramento Kings 120:111. Najlepsi wśród "Kawalerzystów" byli Kyrie Irving - 30 pkt oraz LeBron James - 25 pkt i 11 zbiórek.

 

Anthony Davis i Jrue Holiday zdobyli łącznie 78 pkt dla New Orleans Pelicans (odpowiednio 40 i 38), a mimo to ich klub uległ Charlotte Hornets 113:122.