Sebastian Staszewski: Ma Pan czas, aby śledzić to, co dzieje się w futbolu?

 

Wojciech Modest Amaro: Zdarza się, kiedy tylko mam czas. Wyniki sprawdzam w Internecie. Dziewięć lat mieszkałem w Anglii, więc jestem mocno wkręcony w Premier League. Z racji naszej mega gwiazdy, Roberta Lewandowskiego, którego podziwiam, od kilku sezonów zerkam też na Bundesligę.

 

Reprezentacja rozkochała w sobie kibiców. Pana także?

 

Bardzo. Wszyscy dostrzegają, że ta grupa młodych ludzi ma trochę inaczej poukładane w głowie. Mają swoje cele, są na tym bardzo skoncentrowani. Nie ma przesadnego szafowania obietnicami. Wiemy, co mamy zrobić, i to robimy. Tak się powinno pracować. Ja, kiedy marzyłem o gwiazdce Michelin, zamiast łazić po ulicach i o tym mówić, zamknąłem się w czterech ścianach kuchni i pracowałem na swoje marzenia. Piłkarze to świetna grupa, pełna talentów. Mają tą samą mentalność. Patrzę na Milika, który co chwilę strzela po dwie bramki i życzę nam, abyśmy mieli taki problem, że Adam Nawałka nie będzie wiedział, na kogo postawić. O reprezentację Polski jestem spokojny.

 

Pana ulubiony piłkarz to…

 

Robert Lewandowski, który jest wzorem. Długo czekaliśmy na zawodnika tego formatu, a także na taką osobowość. „Lewy” to dziś jedna z najlepszych wizytówek Polski na całym świecie. Nawet ze słów jego trenera, Pepa Guardioli, możemy wyczytać, że to perfekcjonista. Jestem z niego naprawdę dumny i liczę, że w końcu do mnie zawita. Wiem, że raz próbował, ale nie było miejsc. Teraz dla Roberta będziemy trzymać specjalny stolik.

 

Jeśli osiągniemy sukces na mistrzostwach Europy, to przygotuje Pan dla piłkarzy coś specjalnego?

 

Jeśli we Francji osiągniemy coś dużego, to całą reprezentację zapraszam  do Atelier Amaro na kolację. Na mój koszt!

 

Całą rozmowę z Wojciechem Modestem Amaro zobacz w materiale wideo.