Draka Rumaka w debiucie! Korona wróciła z dalekiej podróży

Piłka nożna
Draka Rumaka w debiucie! Korona wróciła z dalekiej podróży
fot.Cyfrasport

Zespół Marcina Brosza udowodnił, że zawsze opłaca się grać do końca. Korona Kielce mimo, że przegrywała już 0:2 ze Śląskiem Wrocław, udało się jej zremisować 2:2. Mariusz Rumak po katastrofalnej końcówce wrocławian nie może zaliczyć debiutu do udanych. Gole dla Śląska strzelali Hołota oraz Dwali. Wyrównujące trafienia dla kielczan zanotował Airam Cabrera.

Spotkanie w Kielcach od samego początku było bardzo otwarte. Już w 7. minucie gospodarze byli bliscy objęcia prowadzenia, ale na przeszkodzie stanęła poprzeczka. Po dośrodkowaniu z prawej strony Nabil Aankour oddał strzał głową, a piłka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez młodego Mateusza Abramowicza.

 

Odpowiedź przyjezdnych była natychmiastowa. W 11. minucie wrocławianie mogli otworzyć wynik. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Lasza Dwali zgrał futbolówkę do Tomasza Hołoty, ale pomocnik Śląska tej okazji jeszcze nie wykorzystał. Jednak co się odwlecze to nie uciecze, bo już 180 sekund później Hołota pokonał Dariusza Trelę. Były zawodnik Polonii Warszawa strzałem sprzed pola karnego pokonał bramkarz Korony. Duże znaczenie przy tym golu miał fakt, że piłka po drodze odbiła się od nierówności na murawie.

 

W międzyczasie kapitalnej okazji na gola dla Korony nie potrafił zamienić Łukasz Sierpina. Skrzydłowy kielczan zmarnował świetną szansę po podaniu Bartłomieja Pawłowskiego. Między 32., a 37. minutą wrocławianie mogli dwukrotnie podwyższyć prowadzenie. Jednak najpierw Trela zatrzymał strzał Piotra Celebana, a następnie Kamil Dankowski fatalnie przestrzelił w dogodnej sytuacji.

 

W drugiej połowie, na stadionie przy Ściegiennego zaczęło się ciekawie robić pod koniec pierwszego kwadransa spotkania. Najpierw po niezwykle precyzyjnym rzucie wolnym wykonanym przez Thomasa Hateleya i główce jednego z wrocławian, gospodarzy uratowała tylko przytomna interwencja Dariusza Treli, który przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Ta sztuka nie udała mu się jednak dwie minuty później, kiedy po rzucie rożnym refleksem popisał się Gruzin Lasza Dwali, który strzałem z pierwszej piłki podwyższył wynik spotkania na 0:2.

 

Strata drugiej bramki podcięła skrzydła gospodarzom, w których grę na kilkanaście minut wkradł się chaos. Przebudzili się dopiero w 73. minucie – najpierw ładną, choć nieskuteczną przewrotką w polu karnym Śląska popisał się Diaw, a kilkadziesiąt sekund później bramkę kontaktową zdobył najlepszy strzelec w drużynie Marcina Brosza – Airam Cabrera.

 

Po tej bramce kielczanie uwierzyli, że mogą zmienić jeszcze końcowy wynik i coraz częściej wybierali się z piłką pod bramkę rywala. W 75. minucie sędzia nie dopatrzył się ręki jednego z wrocławian w polu karnym przyjezdnych, co spowodowało ogromne kontrowersje wśród zawodników Korony i kibiców. W podobnej sytuacji dziesięć minut później arbiter nie miał żadnych wątpliwości i podyktował rzut karny, który pewnym strzałem wykonał Cabrera, wyrównując wynik spotkania.

 

Ostatnie minuty meczu to szalona końcówka w wykonaniu obu zespołów. Robiły wrażenie kontry przyjezdnych, jednak nie zakończyły się sukcesem. Swoich szans na przeważenie szali zwycięstwa na swoją korzyść nie wykorzystali też zawodnicy z Kielc, którzy często wybierali się pod bramkę wojskowych. W obu przypadkach zabrakło precyzji i pomysłu na skuteczne zakończenie akcji.

 

Korona Kielce – Śląsk Wrocław 2:2 (0:1)

 

Bramki: Airam Cabrera (73', (86'-karny) - Tomasz Hołota (14'), Lasza Dwali (59') Sędzia: Paweł Gil (Lublin) Widzów: 5459

 

Korona Kielce: Dariusz Trela - Vladislavs Gabovs, Elhadji Pape Diaw, Radek Dejmek, Kamil Sylwestrzak - Bartłomiej Pawłowski, Vlastimir Jovanovic, Rafał Grzelak (66' Marcin Cebula), Nabil Aankour (83' Serhij Pyłypczuk), Łukasz Sierpina (66' Łukasz Sekulski) - Airam Cabrera

 

Śląsk Wrocław: Mateusz Abramowicz - Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Lasza Dwali, Mariusz Pawelec (84' Krzysztof Ostrowski) - Robert Pich, Tom Hateley, Marcel Gecov, Tomasz Hołota, Kamil Dankowski (87' Peter Grajciar) - Kamil Biliński (74' Ryota Morioka)

 

Żółte kartki: Nabil Aankour, Kamil Sylwestrzak - Kamil Biliński, Mariusz Pawelec, Robert Pich, Marcel Gecov

 

 

A.J., Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze