„Zwycięskiego składu się nie zmienia” – Polki co prawda za oceanem nie wygrały, ale zaprezentowały się bardzo dobrze. Krystyna Guzik do ostatnich metrów ścigała się z Ołeną Pidhruszną i goniła Karolin Horchler. Zakończyło się miejscem tuż za podium. Na czwartej pozycji Polki plasowały się również w Hochfilzen. W pierwszej trójce biało-czerwone w ostatnich latach plasowały się raz. W grudniu 2009 roku w Austrii finiszowały co prawda jako czwarte, ale po dopingowych wpadkach Jekateriny Jurjewej i Albiny Achatowej zostały później przesunięte na trzecią lokatę.

 

Od tego czasu minęło już ponad sześć lat, a my wciąż czekamy na powtórkę. Spoglądając na indywidualne osiągnięcia Polek na tych mistrzostwach, nie będą one należeć do grona kandydatek do medalu. Nasze biathlonistki są jednak na fali wznoszącej. Po katastrofalnym starcie w sprincie Gwizdoń i Hojnisz potrafiły się podnieść w biegu na dochodzenie. Z kolei w środowym biegu indywidualnym Guzik i Gwizdoń były o jeden strzał od brązowego medalu.

 

Do tej pory zdarzało się, że na mistrzostwach świata lub igrzyskach olimpijskich Polki notowały niezłe rezultaty indywidualne, a zawodziły w drużynie. Fakty są takie, że od kilku sezonów starty sztafetowe na dużych imprezach kończyły się klapą. Może w końcu w tym roku uda się przerwać tę niekorzystną passę. Nasze biathlonistki mają bowiem wszystkim coś do udowodnienia, bo całkiem możliwe, że w takim składzie osobowym zaprezentują się po raz ostatni.

 

Z kim Polkom przyjdzie stoczyć bój o medale? Głównymi faworytkami są Niemki z rewelacyjną Laurą Dahlmeier oraz równymi Franziską Hildebrand i Franziską Preuss. Ze składu obrończyń tytułu wypadła Vanessa Hinz, w jej miejsce wystartuje Maren Hammerschmidt. Kontynuować serię rewelacyjnych występów będą chciały Francuzki. Skład Trójkolorowych jest mieszanką zawodniczek doświadczonych i utytułowanych (Dorin Habert, Bescond) z młodymi, gniewnymi (Chevalier, Braisaz). Formą biegową imponują Norweżki, które jeśli nie zawalą strzelania powinny być groźne. Co ciekawe Tiril Eckhoff nie pobiegnie jak to ma w zwyczaju na ostatniej zmianie. Tym razem jej trener, a zarazem brat Stian Eckhoff desygnował ją na trzeci odcinek. Kończyć będzie bowiem Marte Olsbu, a wcześniej pokażą się Synnoeve Solemdal i Fanny Horn-Birkeland.

 

Gdyby jednak spojrzeć na ranking Pucharu Świata w biegach sztafetowych to w pierwszej trójce nie ma ani Niemek, ani Francuzek, ani Norweżek. Prowadzą Ukrainki (Semerenko, Warwynec, Pidhruszna, Dżyma) przed Włoszkami (Vittozzi, Oberhofer, Runggaldier, Wierer) i Czeszkami (Jislova, Soukalova, Charvatova, Vitkova).

 

Początek biegu o godzinie 15:30. Godzinę wcześniej w Polsacie Sport News oraz w Polsacie Sport Extra rozpocznie się studio. Gościem Jerzego Mielewskiego będzie m. in. Agnieszka Cyl.