Zawodnik Dynama Moskwa kilka dni temu musiał przetrawić smutną wiadomość: kilku kolegów z jego zespołu zostało przyłapanych na zażywaniu niedozwolonego meldonium i może zostać zdyskwalifikowanych. Aleksander Markin, Aleksiej Obmoczajew, Siergiej Grankin, Dmitirij Szczerbinin i Jurij Biereżko czekają na decyzję organizacji FIVB.

 

Na całą sytuację specyficznym wzrokiem zerka jeden z najlepszych atakujących świata, który na co dzień jest reprezentem Włoch, ma jednak korzenie rosyjskie. Ta wyjątkowa mieszanka kultur w jego wypadku sprawdza się znakomicie, bowiem Zaytsev zachwyca wielkim charakterem do gry i umiejętnościami przywódczymi.

sovsport.ru: Z natury jesteś bardziej Rosjaninem czy Włochem?

Ivan Zaytsev: Próbuję czerpać dobre cechy z obu narodowości. Wydaje mi się, że więcej z nich należy do natury włoskiej. Powiedziałbym, że z charakteru jestem Włochem w 55%.

Jak bardzo włoska mentalność różni się od rosyjskiej?

Włosi są bardziej rozmowni, bardziej się ze sobą integrują. Rosjanie są bardziej zamknięci na relacje międzyludzkie: żeby w pełni zrozumieć rosyjską naturę, potrzeba czasu. To największa różnica.

Posiadasz rosyjski paszport. Czy wciąż jest szansa, że zostaniesz zawodnikiem reprezentacji Rosji?

Owszem, posiadam. W teorii mógłbym zmienić sportową narodowość, jednak w praktyce - nie. Jestem Włochem. Gram dla reprezentacji narodowej, dorastałem tam i tak się czuję.

Jak zareagowałbyś, gdyby nadeszła propozycja występu w reprezentacji Rosji?

Zdecydowanie musiałbym ją odrzucić. Abstrahując od przepisów FIVB dotyczących dwuletniego okresu karencji, moja odpowiedź byłaby wciąż ta sama: odrzuciłbym tę propozycję i wciąż grał dla reprezentacji Włoch.

Jak zareagowałeś na wiadomość o wykryciu meldonium u twojego kolegi z zespołu, Aleksandra Markina?

Nie mam nic specjalnego do powiedzenia w tej kwestii. Jako zespół musieliśmy stawić czoła tej sytuacji i wierzymy w jej pozytywny finał.