PŚ w biegach: Sinusoida Kowalczyk

Zimowe
PŚ w biegach: Sinusoida Kowalczyk
fot. PAP

Dziewiątym miejscem w biegu na dochodzenie w Canmore Justyna Kowalczyk zakończyła zmagania w narciarskim Pucharze Świata 2015/16. Po nie najlepszym jego początku, ostatnie wyniki dają podstawy by wierzyć, że Polka jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

"Udało mi się okres przygotowawczy solidnie przepracować, choć początek nie był łatwy, bo byłam po artroskopii kolana. Nie wiem jakie będą rezultaty, ale na starcie stanę z czystym sumieniem. Mój cel na ten sezon, to wrócić do poziomu sprzed co najmniej dwóch lat. Kuusamo da mi odpowiedź, w jakiej jestem dyspozycji. Nie chodzi jednak o to, które w tych zawodach zajmę miejsce, ale przede wszystkim o to, jak się będę po nich czuła. Wtedy pomyślę o kolejnych biegach" - powiedziała Kowalczyk miesiąc przed rozpoczęciem sezonu.

 

Fińska inauguracja cyklu 2015/16 okazała się ciężka. Po 29. pozycjach w sprincie techniką klasyczną i biegu na 5 km "łyżwą", ósma była w swojej koronnej konkurencji - 10 km "klasykiem". Później podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego unikała startów techniką dowolną i trenowała przed cyklem Tour de Ski, z którym chciała się godnie pożegnać. W latach 2010-13 Polka była w tych morderczych zawodach bezkonkurencyjna. W ubiegłym roku jednak ich nie ukończyła, mdlejąc na finałowym podbiegu na stok Alpe Cermis. Tym razem Kowalczyk do mety dotarła, ale osiągane rezultaty z pewnością dalekie były od jej oczekiwań. Ostatecznie została sklasyfikowana na 23. pozycji i nie błyszczała nawet na etapach rozgrywanych "klasykiem".

 

W styczniu znów omijała pucharowe zawody. Przystąpiła jednak do dwóch maratonów narciarskich, w których, jak sama przyznała, udział sprawia jej wiele radości. Powód do optymizmu pojawił się 13 lutego, kiedy w Falun zajęła szóste miejsce na 5 km techniką klasyczną, a wartościowe wyniki osiągała także w wieńczącym sezon cyklu Ski Tour Canada. Piąta była na 10,5 km techniką klasyczną w Montrealu 2 marca. "Fajnie się wraca do siebie z czarnej dziury" - napisała na swoim profilu na Facebooku, po siódmym miejscu w sprincie "klasykiem" w Canmore sześć dni później.


W sobotę, w ostatnim starcie sezonu, w biegu na dochodzenie na 10 km techniką klasyczną była dziewiąta, ale zanotowała szósty czas netto. Kowalczyk na podium indywidualnych pucharowych zawodów po raz ostatni stała 19 stycznia 2014 roku, kiedy w Szklarskiej Porębie wygrała bieg na 10 km techniką klasyczną. Końcówka sezonu 2015/16 daje nadzieję, że w kolejnym 33-letnia zawodniczka znów sprawi kibicom dużo radości. Prawdopodobnie ponownie będzie rywalizowała z wielką Marit Bjoergen. Norweżka w grudniu urodziła syna i zamierza wrócić do zawodowego sportu. Najważniejszą przyszłoroczną imprezą będą mistrzostwa świata, które 22 lutego rozpoczną się w Lahti.

 

Choć Puchar Świata 2015/16 jest już historią, nie oznacza to, że dla Kowalczyk rozpocznie się okres odpoczynku. Narciarka z Kasiny Wielkiej ma w planach jeszcze dwa maratony - 19 marca Birkebeinerrennet w Lillehammer (54 km) i 2 kwietnia Arefjallsloppet w Are (65 km).

seb, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze