Pindera: Lot w nieznane, czyli kto za Kruczka

Inne
Pindera: Lot w nieznane, czyli kto za Kruczka
fot. PAP

Planica czeka na skoczków narciarskich i na „swojego” Petera Prevca, który w wielkim stylu zapewnił już sobie wcześniej Kryształową Kulę. A my na oficjalną informację, kto zastąpi Łukasza Kruczka.

Loty na mamucie kończące sezon, to zawsze wielkie wydarzenie. Kiedyś tylko tam, na Letalnicy bito rekordy w długości skoku, ale teraz jest Vikersund w Norwegii, gdzie lata się jeszcze dalej. Nie zmienia to jednak opinii, że słoweński mamut jest wyjątkowy, podobnie jak atmosfera wokół niego.

 

Byłem tam wielokrotnie i przeżycia zawsze były mocne. Kiedy królował Adam Małysz miło było słyszeć z ust miejscowego spikera: Tutaj lata Wasz Mistrz Świata!

 

Król Adam wygrywał tam w wielkim stylu, odbierał Kryształowe Kule za zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, później godnie zastąpił go Kamil Stoch. Ale to już historia. Teraźniejszość należy do innych, a szczególnie do Petera Prevca, który w Planicy odbierze Kryształową Kulę i prawdopodobnie pobije kolejny rekord. Słoweńcy będą mieć więc kolejną okazję do świętowania.

 

Ten weekend niestety wiele nie zmieni w ocenie polskich skoczków, którzy w tym sezonie spisywali się wyjątkowo słabo. Oczywiście nie wszyscy, bo Stefan Hula nie zawodził, trudno też mieć pretensję do debiutującego Andrzeja Stękały, ale oczekiwania były jednak zdecydowanie większe. Kamil Stoch, podwójny złoty medalista ostatnich igrzysk w Soczi, nie liczył się zupełnie w walce o najwyższe cele, a ci, którzy mieli go w tym sezonie gonić i wspierać w rywalizacji z najlepszymi, też lądowali znacznie bliżej niż oczekiwano. W związku z tym, bez względu na wyniki w Planicy wiadomo już, że z naszą kadrą żegna się Łukasz Kruczek, trener, który w ostatnich latach doprowadził ją do największych sukcesów. Doskonale pamiętam, jak dziesięć lat temu żegnano austriackiego trenera polskich skoczków, Heinza Kuttina. Atmosfera w Kranskiej Gorze, gdzie z okazji lotów w Planicy mieszkają wszystkie ekipy, była wtedy wyjątkowo kwaśna. Kruczek, asystent Kuttina, siedział po drugiej stronie stołu, a ten uważał, że został przez niego zdradzony.

 

W kolejnym sezonie Kuttina zastąpił Hannu Lepistoe, a Kruczek stanął u jego boku. Fin z polską kadrą pracował krótko, znacznie dłużej i z lepszym skutkiem zajął się samym Małyszem, który na igrzyskach w Vancouver (2010) zdobył dwa srebrne medale, a rok później przywiózł z mistrzostw świata w Oslo medal brązowy. Wtedy pozostałych naszych skoczków prowadził Kruczek.

 

Teraz też szykuje się zmiana, miejmy nadzieję, że dobra zmiana.

 

Głos w sprawie zabrał sam Adam Małysz, który twierdzi, że najbardziej właściwym człowiekiem na miejsce zwalniane przez Kruczka byłby Stefan Horngacher, pracujący dziś z niemiecką kadrą B. Austriak był przed laty trenerem polskiej kadry B (kadrą A zajmował się wtedy Kuttin) i miał jak najlepszą opinię. Co więcej nauczył się naszego języka w stopniu pozwalającym mu porozumiewać się z polskimi skoczkami.

 

Małysz go popiera, prezes Apoloniusz Tajner chyba też, więc zobaczymy co z tego wyniknie. Ale Horngacher ma dobrą pracę w Niemczech i nie można mieć pewności, że zdecyduje się na udział w konkursie jaki organizuje PZN. Być może weźmie w nim udział jego rodak, Alexander Pointner, były trener austriackich skoczków. To też ciekawa, choć dość ryzykowna z wielu względów opcja.

 

A swoją drogą, trochę dziwny ten ekspresowy konkurs. Czy to oznacza, że po Planicy szykuje się nam długi lot w nieznane?

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze