Mateusz Borek: W walce wieczoru na Gali w Żyrardowie, w starciu z Andrasem Csomorem z Węgier zobaczymy wracającego po 22 miesiącach Alberta "Dragona" Sosnowskiego, którego witam w naszej loży. Po co ci to?

Albert Sosnowski: Postanowiłem, że zakończę karierę zwycięstwem. Akurat nadarzyła się okazja, żeby po tak długiej przerwie pożegnać się fajnie z kibicami. Na ten moment jest to moja ostatnia walka i prawdopodobnie nic się w tej kwestii nie zmieni. Dałem się namówić. Powstaje nowa grupa "Fight Events", o której wspomniałeś. Porozmawialiśmy. Uznaliśmy, że moje nazwisko jest na tyle elektryzujące, że zapełni halę w Żyrardowie i wszyscy, z ciekawości, przyjdą obejrzeć moją walkę wieczoru, jak również fajny fight-card.

Wiesz, jak to jest z tym boksem. Człowiek wraca, jak się uda, to za chwilę będziesz miał 49. zwycięstwo i za chwilę będzie kusił jubileusz, żeby zakończyć 50. wygraną na zawodowym ringu, więc nie możemy wykluczać, że jak Albertowi pójdzie dobrze, to będzie jeszcze chciał boksować. Czy mówisz definitywnie: "Żyrardów i koniec"?

Na ten moment jest to ostatnia walka. Takie mam założenie i postanowienie. Wszystko zależy od tego, jak to będzie wyglądało w ringu. Miałem 22 miesiące przerwy, chcę zobaczyć, czy nie zardzewiałem. Rywal też nie jest wielkim wirtuozem boksu, ale ma bilans dodatni i będzie chciał tu wygrać. Na tle takiego zawodnika będzie można wyciągnąć prawdziwe wnioski czy warto się jeszcze bawić w zawodostwo, czy zająć się rzeczami pozasportowymi.

To jest "wirus Adamka", który mówił, że ostatnia walka będzie z Przemysławem Saletą i za chwilę się okazało, że stoczy kolejny pojedynek - ważniejszy.

Myślę, że to jest wirus wszystkich pięściarzy, którzy są już na końcu kariery, bo całe życie kręciło się wokół boksu i człowiek w lepszy lub gorszy sposób inwestował swój czas i pieniądze. Kiedy człowiek przestaje walczyć, to brakuje adrenaliny, przygotowań startowych. Wieku nie da się oszukać. Różnie to wygląda na treningach, nie było super przygotowań do tej walki, ale wszystko jest dobrze i dałem się skusić "wirusowi". Podejmuję wyzwanie po raz kolejny.

 

Cała rozmowa z Albertem Sosnowskim w załączonym materiale wideo.