Lech Poznań - Legia Warszawa: Szpital w drużynie gospodarzy

Piłka nożna
Lech Poznań - Legia Warszawa: Szpital w drużynie gospodarzy
fot. PAP

Trener piłkarzy Lecha Jan Urban nie może doliczyć się zdrowych zawodników, którzy byliby w stanie zagrać pełne 90 minut w sobotnim spotkaniu z Legią Warszawa. Hit 28. kolejki ekstraklasy obejrzy w Poznaniu komplet - ponad 40 tysięcy kibiców.

"Kolejorz" ma spore kłopoty kadrowe i nie kryje tego szkoleniowiec. "Przeczytałem w Przeglądzie Sportowym, że Urban ma plan na Legię, a tak naprawdę ja nie mam planu na swój zespół. Nie wiem, kto będzie grał, kto ile wytrzyma. Nawet mnie coś dopadło" – powiedział Urban na konferencji prasowej.

 

Lista nieobecnych jest długa. Kontuzjowani są Marcin Robak i Szymon Pawłowski, pod znakiem zapytania stoi występ Karola Linettego, za żółte kartki musi pauzować Marcin Kamiński. W meczu Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec zabrakło kilku zawodników, których dopadła infekcja. A na domiar złego staw skokowy podkręcił kapitan Łukasz Trałka. Opiekun lechitów nie wie, czy będzie mógł na niego liczyć w meczu przeciwko Legii.

 

Urban poinformował, że do gry powinien być gotowy Paulus Arajuuri oraz prawdopodobnie Aziz Tetteh i Gergo Lovrencsics. Jak dodał, pojawił się nowy kłopot, bo kolejni piłkarze wyglądają kiepsko.

 

"Jasiu Buric, Darko Jevtic, Kebba Ceesay, Tomasz Kędziora i Dariusz Dudka wyglądali dzisiaj jak ja, czyli jakby coś się właśnie zaczynało do nich dobierać. To nie jest tak, że ja tu blefuję, ale jakieś nieszczęście, wirus czy jak to inaczej nazwać, nas dopadło" – tłumaczył.

 

Szkoleniowiec, który w przeszłości dwukrotnie prowadził Legię, przyznał, że jego były zespół jest w wysokiej formie i nie żałował mu komplementów.

 

"To nie jest przypadek, że Legia odrobiła tyle punktów do Piasta. Gra bardzo dobrze wysokim pressingiem, to im przynosi efekt. Nie jest łatwo znaleźć słabe punkty. Nie zawsze wygrywają mecze będąc lepszą drużyną. Przytrafiła im się też wpadka z Termalicą, tak jak nam w Bielsku-Białej. Mają też szeroką kadrę i dobrych piłkarzy. Jeśli z polskiej ligi do reprezentacji powoływanych jest dziewięciu zawodników, w tym pięciu z Legii, to też o czymś świadczy" – ocenił.

 

Do składu Lecha wraca duński napastnik Nicki Bille Nielsen, który już zdążył zasłynąć z kilku niekonwencjonalnych wypowiedzi. Pytany, czym byłby dla niego gol z Legią, skoro z Termalicą smakował lepiej niż seks, odparł: "Nie wiem, w tej sytuacji to chyba jak orgia" – odparł z uśmiechem.

 

Duńczyk nie ukrywa, że ma świadoomość rangi zbliżającego się spotkania. "Odkąd przyszedłem do tego klubu, wszyscy mi mówili o meczu z Legią. Nie mogę się już go doczekać i spodziewam się wspaniałego widowiska. Nieważne kto strzeli bramki, ważne żebyśmy wygrali spotkanie" – podkreślił.

 

Dla niego gra przed 40-tysięczną publicznością nie jest niczym nowym ani stresującym.

 

"Miałem okazję grać w Rzymie przeciwko Lazio czy AS Roma, a także w Mediolanie na San Siro. Występowałem też na stadionie PSG. Teraz będzie to jednak nowe doświadczenie, bo pierwszy raz tak liczną publiczność będą miał za sobą" – tłumaczył.

 

Sobotnie spotkanie Lecha z Legią (godz. 20.30) obejrzy komplet – ponad 40 tysięcy widzów. Ostatnie wejściówki sprzedano w poniedziałek. W pierwszej rundzie na Łazienkowskiej Lech wygrał 1:0.

kl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze