Virtus.pro ulega Natus Vincere w półfinale CPL

E-sport
Virtus.pro ulega Natus Vincere w półfinale CPL

Polska formacja Virtus.pro uległa w półfinałowym pojedynku Natus Vincere i tym samym odpadła z turnieju Counter Pit League Season 2 Finals. Mecz zakończył się wynikiem 0-2 (14-16 na de_overpass oraz 12-16 na de_train). Mimo to gra Polaków po raz pierwszy od kilku miesięcy mogła wreszcie budzić podziw i przykuwać uwagę. Do formy wraca również Janusz 'snax' Pogorzelski. Przez biało-czerwonych poczyniony został w ostatnim czasie duży progres, co dobrze wróży przed MLG Columbus 2016.

Na mapie de_overpass nasi rozpoczęli po stronie broniącej. W pewnym momencie Jarosław 'pasha' Jarząbkowski zapuścił się wgłąb mapy, aby sprawdzić, gdzie znajdują się przeciwnicy. Dobre rozeznanie naszego zawodnika rozwiało wszelkie wątpliwości co do tego, gdzie znajdują się dokładnie nasi rywale. Mimo to niepotrzebnie wychylał Byali i reszta zespołu, co w efekcie pozbawiło Virtus.pro szans na ugranie tej rundy. Popełnione zostały bardzo podstawowe błędy. W kolejnych dwóch rundach nasi reprezentanci nie mieli nadal nic do powiedzenia. Dopiero przystanie 0-3 biało-czerwoni zaczęli się podnosić. Doszło do obustronnej wymiany ciosów i wiara w naszych zaczęła powracać. Również szala zwycięstwa zaczęła powoli przechylać się na stronę Polaków. Po dziesięciu rundach mieliśmy wynik 6-4 dla naszych, mimo przegranych pierwszych trzech rund i faktu, że overpass jest mapą wybraną przez rywali. Pierwsza odsłona zakończyła się dobrym wynikiem 10-5 dla Virtusów. Taki rezultat jasno dawał do zrozumienia, że wczorajsza dobra gra polskiej drużyny to nie był przypadek.

 

Po zmianie stron na kontro naszych rodaków powędrowała pistoletówka! Zwycięstwo na pierwszej mapie było coraz bliżej! Przy stanie 12-5 obudzili się jeszcze gracze Natus Vincere, którzy zaskoczyli naszych zaopatrzywszy się w ekwipunek. Był to jednak jednorazowy zryw. Nieco później kolejne rundy trafiały na konto biało-czerwonych. Spośród naszych reprezentantów w szczególności wyróżniał się Janusz 'snax' Pogorzelski, który wyraźnie wraca do wielkiej formy. W końcówce jednak do głosu znów zaczęli dochodzić nasi przeciwnicy, którzy odrobili kilka rund. Przy wyniku 14-13 nasi poprosili o przerwę taktyczną. Jak się okazało, ta nie przyniosła żadnej zmiany. GuardiaN dzięki swoim umiejętnością gry z AWP zrobił ogromną różnicę, która dała jego drużynie zwycięstwo 14-16. Trudno było uwierzyć w taki obrót sytuacji.

 

Na słynnych pociągach Virtusi znów zaczęli słabo. Pistoletówka i dwie kolejne rundy padły łupem rozpędzonego GuardiaN'a i spółki. Dopiero w czwartej rundzie obraz gry zmienił się na korzyść Polaków. Wkrótce mieliśmy wyrównanie! Dalsze losy meczu upływały pod dyktandem polskiej drużyny, która zdobywała punkt za punktem a znać o swoim geniuszu dawał co chwilę motor napędowy VIrtus.pro - Janusz 'snax' Pogorzelski. Gracze Natus Vincere sporadycznie zdobywali pojedyncze punkty. Mimo słabego początku nasi reprezentanci osiągnęli naprawdę dobry wynik 9-6 w tej pierwszej połowie.

 

W drugiej odsłonie de_train dobry atak przeprowadził słowacko-ukraiński zespół, któremu udało się podłożyć bombę na bombsite zamkniętym. Nasi rodacy podjęli bardzo dobrą próbę odbicia tego fragmentu mapy. Paczkę zaczął rozbrajać w dobrym momencie Byali, lecz jego kompani nie zdołali osłonić go przed szarżującymi rywalami. Niestety runda musiała siłą rzeczy paść łupem Na'Vi. Wkrótce doszło do wyrównania 9-9 i nasi musieli rozgrywać rundę eko. Kolejne 'oczka' wpadały na konto Seizeda i spółki. Przy wyniku 10-15, jeszcze próbowali podnieść się Polacy, co poskutkowało zdobyciem dwóch punktów. Ostatnie słowo należało jednak do GuardiaN'a, który zasłużył na miano MVP tego spotkania. Rezultat 12-16 stał się faktem.

 

Mimo przegranej i odpadnięcia z turnieju Viruts.pro pozostawiło po sobie bardzo dobre wrażenie. W grze polskiej formacji widać duży progres, co dobrze wróży przed zbliżającym się majorem w Columbus.

Wojciech Podgórski

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze