Maciej Turski: Zapytam w stylu Łukasza "Jurasa" Jurkowskiego – co to było?

 

Roman Szymański: To, co dzisiaj widzieliście, to była ciężka praca od dzieciaka. Właśnie w takich momentach ona wychodzi…

 

Przed walką powiedziałeś, że chciałbyś skończyć przed czasem, a jednak to chyba dobrze, że pojedynek trwał na pełnym dystansie, prawda?

 

Milion aspektów na to wpływa. Wcześniej Mariana [Ziółkowskieg – przyp. red.] nie szło skończyć. To bardzo dobry zawodnik. Pokazał umiejętności, doświadczenie, wyczucie dystansu. Tak właśnie jest, kiedy spotyka się dwóch mega zawodników. Przychodzi co do czego i tak wygląda prawdziwa walka.

 

Zdobyłeś mistrzowski pas… Jak będziesz świętował?

 

Na razie chcę jechać do domu i odpocząć ze swoją dziewczyną. Najbliżsi moje walki przeżywają najbardziej: rodzice, kibice i kobieta, która na co dzień psychicznie przez to się męczy. Teraz czas chcę spędzić właśnie z nimi.

 

Całą rozmowę z Romanem Szymańskim zobacz w materiale wideo.