Strejlau: Cruyff był jeden. Zrobił dla futbolu więcej niż Maradona, Pele i inni

Piłka nożna

Trenujemy z kadrą przed meczem, który wygraliśmy 4:1, na drugiej połówce boiska biegają Holendrzy, wpada mocno spóźniony Cruyff. I jak nigdy nic dołącza do zespołu, witając się podczas przebieżki z trenerem i kolegami. Mógł więcej niż inni, ale też jako jeden z nielicznych zostawił ślad na światowej piłce - tak zmarłego dziś Johana Cruyffa wspomina Andrzej Strejlau.

O meczu na Stadionie Śląskim w kwalifikacjach mistrzostw Europy 1976 mówi się, że to najpiękniejsza wygrana w dziejach polskiej reprezentacji. Spotkały się w nim trzecia i druga drużyna rozgrywanego w Niemczech mundialu. Cruyff był wówczas największą gwiazdą Holendrów, Strejlau w 1975 r. pracował jako asystent Kazimierza Górskiego.

 

- Holendrów prowadził wtedy George Knobel, nic nie powiedział Cruyffowi, że ten spóźnił się na przedmeczowy trening. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, z jakiego powodu to się stało, ale wokół niego działy się zjawiska wtedy w piłce niespotykane – opowiada polski szkoleniowiec.

 

Cruyff miał bowiem obok siebie agenta, który nie odstępował go na krok. W opowieści Strejlaua, polscy dziennikarze, którzy starali się o wywiad z Holendrem, usłyszeli w odpowiedzi od menedżera, że owszem, piłkarz ma godzinę na tego typu rozmowy, ale jest ze nie ustalony cennik.

 

Strejlau: - Cruyff nie porozmawiał z nikim.

 

To jedna z anegdot, która dotyczy rewolucjonizującego światową piłkę Cruyffa, ale gros opowieści dotyczy jednak talentu i charyzmy Holendra. - Wielka postać światowej piłki nożnej o olbrzymim wkładzie w dyscyplinę. Jego koordynacja i technika w epoce rodzącego się futbolu totalnego nie mogła przejść niczyjej uwadze. Wpływ na to miał przede wszystkim Rinusa Michels, to także dzięki niemu możemy dziś stawiać Cruyffa obok Maradony, Pelego, Beckenbauera, Platiniego i innych największych artystów futbolu. A nawet wyżej, bo jaki wpływ na kolejne lata w piłce po swojej karierze miał Maradona? – zastanawia się Strejlau. – Po Cruyffie wiele zostało, dzięki czemu błyszczały latami Ajax i Barcelona.

 

Strejlau wraca także do wydarzeń na mundialu w 1974 r. Holendrzy wówczas, jako jedni z nielicznych, nie byli skoszarowani w klasyczny sposób. Było im wolno więcej, przeciwko czemu buntowali się np. Niemcy. – Holendrzy pozwalali sobie na rozmaite harce, jakie nie uchodzą sportowcom, zarzucano im, że bez skrępowania kąpią się z dziewczynami w fontannach. Ale trzeba przyznać, że kiedy zarządzał drużyną Michels, Cruyff mógł wiele, ale nie wszystko. Przy następnych trenera to on brał wszystkie sprawy w swoje ręce. Wiem, co mówię, razem z Bernardem Blautem byliśmy na zgrupowaniu w Zeist [ośrodek przygotowań holenderskich reprezentacji – red.]. Widzieliśmy to na własne oczy. Koledzy grali w bilard, a on popijał koniak. Zresztą znane są do dziś fakty o opuszczeniu przez dwóch graczy holenderskich zgrupowania w proteście przed rządami Cruyffa. Nie zmienia to jednak faktu, że odeszła dziś od nas jedna z największy gwiazd piłki w historii - kończy polski trener, ekspert Polsatu Sport.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze