Już sam występ Aduriza w reprezentacji Hiszpanii wywołał poruszenie na Półwyspie Iberyjskim, bowiem Bask wracał do kadry po 1994 dniach. Ostatni i... pierwszy raz Aduriz zagrał dla La Furia Roja w 2010 roku, ale nie zdobył serca Vicente Del Bosque, który odstawił go do lamusa. Teraz ponownie powołał go do zespołu narodowego, a będący w świetnej formie napastnik odwdzięczył się golem.

 

Bramka Aduriza z 70. minuty nic by jednak nie dała, gdyby nie kilka pięknych interwencji Davida De Gei. Bramkarz Manchesteru United, który także w klubie regularnie ratuje skórę swoim kolegom, skapitulował dopiero w 67. minucie po strzale Lorenzo Insigne. Wcześniej i... później bronił jednak jak w transie. Niestety dla Hiszpanów, do jego poziomu nie dostroiła się większość z jego kolegów.

 

Włosi powinni wygrać towarzyski mecz przed własną publicznością, ale razili nieskutecznością. Tym samym nie udał im się rewanż za finał Euro 2012, gdy zostali upokorzeni przez Hiszpanów. Wszystko oprócz formy strzeleckiej może jednak cieszyć selekcjonera Antonio Conte, który może z optymizmem patrzeć w stronę turnieju we Francji, który rozpocznie się za niespełna trzy miesiące.

 

W całej walce o prestiżowy triumf mieliśmy też chwilę, żeby się pośmiać. W pierwszej połowie doszło do zabawnej sytuacji, gdy podążający za akcją arbiter liniowy wpadł na gestykulującego przy ławce Vicente Del Bosque. Hiszpański selekcjoner znalazł się na łopatkach, ale po chwili obaj panowie serdecznie się wyściskali, pokazując, że nic się nie stało.

 

 

Włochy - Hiszpania 1:1 (0:0)

 

Bramki: Insigne (67') - Aduriz (71')