Marcin Feddek: Myślę, że mogę być zadowolony, bo od dwóch dni trąbiłem, że wchodzi bardzo mocny zawodnik. Wszedłeś w ten mecz, tak jak na treningu. Dwie bramki, asysta... Czego chcieć więcej?

 

Paweł Wszołek: Zawsze można strzelić hat-tricka! Oczywiście żartuję, cieszę się bardzo, że dostałem tę szansę. Na treningach również starałem się pokazywać z jak najlepszej strony. Było mało gierek, mało okazji, żeby się bardziej pokazać. Czekałem jednak na swój moment. Obojętnie ile trener dałby mi czasu na pokazanie się na boisku, to byłem pozytywnie nastawiony. Chciałem wyjść, zagrać, zjeść tę murawę. Cieszę się bardzo, że trener mi zaufał i dostałem szansę. Cieszę się również z tego, że drużynie udało się wygrać 5:0, bo Finlandia to nie jest słaby zespół. Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną.

 

Widziałem, jak pracowałeś w defensywie, to dla trenera jest bardzo cenne. Praktycznie przy każdej stracie był start, powrót, odbudowa, to o czym zawsze selekcjoner mówi. Wbiłeś sobie to do głowy.

 

Tak. Liga włoska jest specyficzna. Na każdym treningu mamy te 15-20 minut taktyki, niski, średni wysoki pressing. Oglądałem również wcześniejsze mecze reprezentacji, wiedziałem, czym się cechuje gra w defensywie. Przede wszystkim jak najszybsza odbudowa, jak najszybszy pressing. Myślę, że cała drużyna wykonywała dziś te zadania, które sobie założyliśmy. Wiadomo, były słabsze momenty, ale całość możemy ocenić na plus.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.