Co Pan powie o przykładzie Krystiana Bielika, który latem 2014 roku odszedł z Lecha, nie debiutując w pierwszym zespole. Zadebiutował w Legii i po pół roku poszedł dalej - do Arsenalu Londyn.

 

Nie ma co ukrywać, że to nas zabolało. Wyciągamy jednak wnioski. Chłopak odszedł z różnych przyczyn. Niewątpliwie jedną z nich był fakt, że nie otrzymał szansy w pierwszej drużynie. Chcemy, aby nasi młodzi zawodnicy trafiali tam jak najszybciej, żeby debiutowali, zdobywali doświadczenie. W ostatnim starciu Lech - Legia zagrał w pierwszym składzie Jóźwiak, a jako zmiennik w końcówce pokazał się Gumny. Ktoś powie, że ten drugi wszedł późno, że wynik był już przesądzony. Jednak dla niego to będzie niezapomniane doświadczenie, gdy pojawił się w ogniu walki przed ponad 40-tysięczną publicznością. Każdy młody człowiek popełnia błędy, jednak dostając szansę za chwilę może nie tylko unikać tych błędów, ale i stanowić wzmocnienie. Nasz wybór trenera również podyktowany jest zrozumieniem dla naszej filozofii pracy z młodymi ludźmi. Między innymi dlatego zatrudniliśmy Jana Urbana - bo nie bał się wprowadzać młodych zawodników ani w Legii, ani w Osasunie Pampeluna.

 

Jak powiem Legia, to co Pan odpowie…

 

…Warszawa?

 

A coś więcej?

 

Rywal…

 

Nie obawiacie się, że ten rywal zdominuje na lata Ekstraklasę?

 

Legia powinna się bać… dominacji Legii. Jeśli Ekstraklasa ma się rozwijać, kibice przychodzić na stadiony, to potrzebne są nie tylko silny Lech i Legia, ale też Wisła, Cracovia, Śląsk, Górnik, Lechia itd.

Gdy Lech ogłasza, że będzie komplet na Legii, to prezes Bogusław Leśnodorski pisze na Twitterze: "Na meczach z Legią to normalne. Nie tylko w Poznaniu - w całej Polsce mamy kibiców". Odpisuję: "Hola, hola, ale będzie większość fanów „Kolejorza”, którzy chcą zobaczyć, jak Legia zbiera baty".

 

Ja bym odpisał jeszcze inaczej - to Lech zapełnia stadion Legii. Z tego co wiem, to na meczach Lech - Legia komplety są i w Poznaniu, i w Warszawie. Nie ma co ukrywać, że ta rywalizacja napędza frekwencję w obu miastach.

 

Prezes Leśnodorski zresztą puentuje na TT: "To oczywiste, że kibice Lecha też będą". I dodaje, z czym każdy musi się zgodzić: "O to chodzi w piłce, żeby stadiony były pełne".

 

Dokładnie! Myślę, że potencjał Bułgarskiej w sezonie jest większy, niż obecna średnia frekwencja.

 

Czyli?

 

Około 30 tysięcy widzów.

 

Teraz jest 16-17 tysięcy.

 

Była już jednak powyżej 20 tysięcy. Jednak ten sezon był i jest nadzwyczaj trudny. A jesienią termin gonił termin. Nie dziwię się kibicom, że wybierają sobie mecze. Jednak będziemy się starali - długofalowo - zapełnić stadion w trzech czwartych pojemności. To jeden z naszych celów. Podobnie jak celem jest walka - i to skuteczna z Legią - tyle, że chciałbym uświadomić, że potencjał Poznania i Warszawy jest zupełnie inny. W Poznaniu żyje 540 tysięcy ludzi, a w Warszawie prawie 2 miliony, nie licząc całej aglomeracji. Pewnie jakby spojrzeć na liczbę Mercedesów, to też nie ma porównania. W zasadzie tym jedynym polem gdzie możemy rywalizować i wygrywać jest sport, przede wszystkim piłka nożna. U nas najdroższa loża kosztuje 180 tysięcy złotych, a w Warszawie 350 tysięcy. Warszawa to państwo w państwie, jeśli chodzi o siłę ekonomiczną. Jednak możemy wiele nadrobić pracą, pomysłem, zaangażowaniem. Budżet Legii już jakiś czas temu przekroczył 100 milionów złotych…

 

Ostatnio nawet doszedł do 114 milionów…

 

A nasz to 60, góra 65 milionów złotych. Jednak absolutnie nie poddajemy się – w żadnym aspekcie. A już na pewno nie sportowym…