Mateusz Juroszek z STS ożywił rywalizację proponując przy okazji spotkania Lech - Legia wymianę koszulek Kaspera Hämäläinena na trykoty Kownackiego - pod hasłem "OdHAMnienia się". Wzbudziło to kontrowersje.

 

Pamiętajmy, że piłka nożna to emocje. To spektakl, który dzieje się też poza murawą. I to spektakl, w którym często Legia prowokuje. Futbol zresztą ma tyle aspektów. Na przykład w Wielkiej Brytanii w codziennej narracji gazetowej, czy internetowej, dominuje aspekt obyczajowy.

 

We Włoszech, czy w Hiszpanii wszyscy raczej żyją taktyką, czy zestawieniem personalnym…

 

Dokładnie! Chciałbym, aby i w Polsce tak było, ale rywalizacja na południu Europy również nacechowana jest złośliwościami, czy drobnymi uszczypliwościami.

 

Jak Pan odbiera odejście Hämäläinena? Co Pan pomyślał, gdy po raz pierwszy dowiedział się, że Fin - czołowy piłkarz Lecha - znajdzie się w Legii, a nie za granicą.

 

Mógł nam powiedzieć...

 

Tylko tyle?

 

Hämäläinen to dobry zawodnik, nawet bardzo dobry. I wiadomo było, że przychodzi na jakiś czas do Poznania – dłuższy lub krótszy. Okazało się, że krótszy...

 

Przy okazji podpisania kontraktu przez Hämäläinena ujawnił Pan – chyba po raz pierwszy w historii – ile Lech proponował.

 

Chciałem, aby kibice mieli pełną świadomość, że Lech walczył o zawodnika. Podobne albo trochę wyższe propozycje miał z PAOK Saloniki i Broendby Kopenhaga.

 

Jednak zdecydował się na Legię, gdzie miał otrzymać - zdaniem dobrze zorientowanych - 550 tysięcy euro za sezon. A umowa ma obowiązywać trzy lata...

 

Cóż, każdy ma prawo wyboru. Jednak Kasper mógł nam wcześniej powiedzieć, co zamierza. Przecież nie dogadał się w styczniu. Nigdy nie wymażemy Hämäläinen z kart historii Kolejorza. Miał swój udział w jednym z siedmiu tytułów mistrza Polski. Tak jak nigdy nie wymażemy dokonań Rafała Murawskiego, z którym też przyszło nam się rozstać w okolicznościach mało przyjemnych. Zdjęcia tych zawodników z herbem Lecha na koszulkach wiszą w naszych korytarzach, gdzie nie brakuje nawiązań do pięknej historii... 

 

Bartosza Bereszyńskiego zdjęcia gdzieś tu nie spotkam na Bułgarskiej?

 

Nie odegrał takiej roli, jak Murawski, czy Hämäläinen… Ale też jest częścią historii Lecha, jednym z piłkarzy ukształtowanych przez Kolejorza, który zadebiutował w lidze w naszych barwach...

 

Przed Lech – Legia prezes Leśnodorski znowu pisał, że obserwuje dwóch piłkarzy Lecha - czy Legia to nie taki polski Bayern, który z rodzimej ligi może kupić każdego zawodnika?

 

Legia ma silną kadrę i dalej może ją wzmacniać. Tyle, że olbrzymie są koszty utrzymania takiej kadry, jaką dysponuje już dziś warszawski klub. Niech idą swoją drogą, a my idziemy swoją. Myślę, że stanowimy atrakcyjną alternatywę dla piłkarzy z Polski i tych z zagranicy. Nawet powiedziałbym, że do Bundesligi - którą bardzo sobie cenią polscy piłkarze - bliżej od nas, niż z Warszawy. I nie chodzi o kilometry. W ostatnich latach w tym kierunku podążyli piłkarze Kolejorza: Robert Lewandowski, Sławomir Peszko, Arjom Rudniew.