- To bardzo ważny wyrok, kolejny na moją korzyść i druzgocący dla FoodCare. Sądy są jednomyślne w mojej sprawie i to jest najważniejsze. Wyrok w Krakowie po raz kolejny potwierdza, że niegodziwych zachowań w biznesie, metod, jakie stosuje firma FoodCare, nie można tolerować. W życiu i biznesie działa się fair i nie łamie zawartych umów – mam nadzieję, że firma pana Włodarskiego będzie o tym pamiętała w przyszłości – skomentował Michalczewski.

Sąd dodatkowo stwierdził, że działania Foodcare wobec jej partnera były "nieobyczajne", że spółka zachowała się wobec niego nielojalnie, co tylko zbliżyło byłego pięściarza do 22 milionów złotych należnego wynagrodzenia, których od zabierzowskiej firmy się domaga.

"W ocenie prawników FoodCare Sąd Okręgowy, wydający ten nieprawomocny wyrok, dokonał niewłaściwej interpretacji decyzji Urzędu Patentowego RP w Warszawie z sierpnia 2015 roku, z której wynika pierwszeństwo dla wykorzystania znaków "Black Tiger" oraz "Wild Tiger" na rzecz FoodCare. (…) FoodCare pragnie też podkreślić, iż orzeczenie Sądu Okręgowego bazuje wyłącznie na ocenie działań FoodCare jako rzekomo sprzecznych z dobrymi obyczajami. Jednocześnie sąd uznał, że wszystkie działania FoodCare w zakresie, którego tyczy się niniejszy spór, były w pełni legalne - skontrowała firma Wiesława Włodarskiego.

Na ostateczne wyniki tej batalii trzeba jeszcze trochę poczekać. Wszystko jednak wskazuje na to, że dla Michalczewskiego wyrok będzie tylko formalnością.