Tym bardziej cenne, bo pierwsze i jedyne w tym sezonie. Do tego odniesione na oczach wspaniałej publiczności w Dębicy. W tym mieście była przed laty znakomita drużyna ligowa i bardzo dobrzy pięściarze, którzy wracali z medalami z mistrzostw świata i Europy. A tacy kibice potrafią docenić dobrą postawę w ringu.

 

I docenili chociażby Mateusza Polskiego, który po zaciętym pojedynku pokonał w wadze lekkiej (60 kg) Briana Nuneza. Polski zaimponował bardzo dobrym lewym prostym, po którym głowa Argentyńczyka odskakiwała jak piłeczka pingpongowa. A ponieważ wcześniej Maciej Jóźwik (52 kg) wygrał z Christianem Rodą, Husaria prowadziła już 2:0.

 

Wtedy do ringu wyszedł Steven Donnelly (69 kg), walczący drugi sezon w barwach naszego zespołu. Jego rywalem był utalentowany, 19 letni Maximiliano Ocampo. Wydawało się, że starszego o osiem lat Irlandczyka czeka ciężka przeprawa, ale to Argentyńczyk miał problemy od pierwszego do ostatniego gongu. To był teatr jednego aktora, Donnelly robił z rywalem co chciał, i niewiele brakowało, by wygrał przed czasem.

 

Zdecydowanie pokonał też swojego przeciwnika Florian Schulz w najcięższej kategorii. Dwumetrowy Niemiec, aktualny wicemistrz Europy nie dał najmniejszych szans niższemu o 15 cm Kevinowi Espindoli, ale swoim stylem nie porwał publiczności. Przeciętna była też poprzednia walka, w wadze półciężkiej (81 kg), w której Arkadiusz Szwedowicz wygrał z Juanem Gabrielem Rizo. Mistrz Polski niestety nie zachwycił, podobnie jak Argentyńczyk, ale na zwycięstwo zasłużył.

 

Wygrana Husarii cieszy, szkoda, że dopiero w ostatnim meczu. I choć spotkanie to zostało rozegrane 1 kwietnia, nie był to prima aprilis. Ten zespół stać na więcej, ale to już historia, być może kolejny sezon będzie bardziej udany.