Mateusz Borek: Głowa. To ona była dzisiaj kluczowa, żeby tutaj wyjść i nie zaspać.

Michał Syrowatka: Wszyscy martwiliście się o moją głowę, a ja wiedziałem, że wszystko będzie z nią okej.

Ale ta pierwsza runda nie była dobra w twoim wykonaniu.

Musiałem się rozgrzać, odczytać Rafała. Wydarzyła się walka w Ełku, ja o niej zapomniałem, tam nie byłem sobą, powtarzałem to wielokrotnie. Wiedziałem, że teraz wszystkie atuty są przy moim nazwisku, miałem świetne przygotowanie i zrobiłem swoje.

Twój narożnik cały czas apelował, żebyś nie ryzykował. Mam wrażenie, że gdybyś w tej walce poszedł do przodu, powalczył ofensywnie, to mogłoby to się skończyć przed czasem. Trenerzy krzyczeli: "Spokojnie, nie bijemy się. Dystans. Punktujesz".

Po prostu trzeba było dążyć do tego, co wychodziło mi na treningach. Przede wszystkim luz, szybkość, bo wtedy wychodzi mi boks. To jest właśnie szybkość, wyczucie dystansu. Tak miałem boksować, miałem się nie podpalać, bo przestałoby wychodzić.

Marzysz o wielkich rzeczach, ale przed galą PBN powiedziałeś: to jest walka mojego życia, na ten czas, ten etap mojej kariery.

Przydarzyła mi się ta porażka z Rafałem w Ełku, musiałem się po niej podnieść, wrócić do siebie i ponownie poczuć smak zwycięstwa.

 

Rozmowa z Michałem Syrowatką po zwycięskiej walce nad Rafałem Jackiewiczem w załączonym materiale wideo.