Ta ostatnia może rozpocząć zapisywanie kolejnego rozdziału w swojej historii. Team Vitality ma niepowtarzalną okazję, by wyrzucić Fnatic z LCSowej fazy playoff i awansować do półfinałów rozgrywek.

 

Z jednej strony za Fnatic stoi cała rzesza fanów w pomarańczowo czarnych barwach, a za Vitality głód zwycięstwa młodej drużyny grającej dla dopiero debiutującej w grach MOBA organizacji. Czy pojawi się lepsza okazja dla Team Vitality? Raczej nie.

 

Organizacja, która przed sezonem kupiła miejsce w LCS od Gambit Gaming ma szansę zawłaszczyć sobie miejsce w europejskim panteonie najlepszych drużyn. Gwiazda drużyny, Lucas "Cabochard" Simon-Meslet, próbowała już to robić w zeszłym sezonie z Gambit, ale zawieszenie Forg1vena pokrzyżowało plany top lanera i całej ówczesnej drużyny Gamibit Gaming.

 

Przed sezonem Vitality zbudowało skład dookoła byłej dolnej alei H2k Gaming (Petter "Hjarnan" Freyschuss i Raymond "kaSing" Tsang), dodała błyskotliwego junglera Ilyasa "Shooka" Harsema i doprawiła witalny koktajl Erlendem "Nukeduckiem "Holmem z Team ROCCAT. Nad całością od blisko pół roku czuwają główny trener drużyny Kevin "Shaunz" Ghanbarzedeh i menadżer drużyny Gabot "The Minimalist" Fenyvesi.

 

Sztab szkoleniowy Team Vitality wykonał fantastyczną robotę, bo drużyna nie musiała martwić się żadnymi przeszkodami z zewnątrz i mogła w pełni skupić się na przygotowywaniu jak najlepszej dyspozycji na mecze EU LCS.

 

To zaprocentowało. Vitality zakończyło rozgrywki na trzecim miejscu z bilansem 13-5. Drużyna Vitality jest pewna w swoich decyzjach na Summoners Rift i bardzo często przejmuje kontrolę nad rozgrywką od samego początku (w 72% przypadków to Shook i spółka zdobywają pierwszą wieżę).

 

Poszczególni zawodnicy drużyny świetnie się uzupełniają. Cabochard bardzo dobrze wykorzystuje postacie skoncentrowane na popychaniu linii, Nukeduck świetnie gra zabójcami oraz – ostatnio – Zileanem, a ADC drużyny – Hjaran – nie boi się podejmować odważnych decyzji i nierzadko bierze udział w walkach drużynowych od samego początku.

 

Nad wszystkim czuwa Shook, który jest głównym playmakerem całej drużyny. Jego doświadczenie pozwala czuć się pewniej jego kolegom z drużyny i planować swoje działania podczas gry tak, żeby zawsze być w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie.

 

W międzyczasie faworyzowane przed seoznem Fnatic miało problemy z zajęciem miejsca w czołowej szóstce tabeli EU LCS. Gamsu i spółka zakończyli sezon z bilansem 9-9 i pokazali, że ich drużyna jest ciągle w budowie. Oprócz piorunująco dobrych pierwszych meczów w sezonie i niekontrolowanego przebłysku podczas IEM Katowice drużyna grała raczej przeciętnie.

 

Teraz Fnatic jest pod ścianą. Widmo pierwszych playoffów LCS bez najbardziej utytułowanej europejskiej drużyny jest bliżej niż się wydaje. Fnatic straciło swoich flagowych graczy przed sezoniem i zastąpiło ich talentami ze wschodu. Lee "Spirit" Da-yoon i Noh "Gamsu" Yeaong-jin prezentują się odrobinę gorzej niż Huni i Reignover (obecnie Immortals) w poprzednim sezonie.

 

Najlepiej widać to patrząc na bilans Fnatic z drużynami zakwalifikowani do playoffów. 9-9 z całego EU LCS zamienia się w kiepsko wyglądające 3-7. Co jest głównym problemem Fnatic przeciwko najlepszym drużynom w Europie? Wczesna faza gry.

 

Wczesna faza gry, w której Fnatic prezentuje wybuchowe i odważne zagrania. Jednak brak koncentracji lub – wciąż – zgrania zespołowego nierzadko prowadzi do problemów na początku rozgrywki, co ciężko jest odwócić grając przeciwko najlepszym zawodnikom na świecie.

 

 

Liczby mówią same za siebie. Fnatic traci pierwszą wieżę w 61% swoich gier i zdobywa first blooda tylko w 28% gier (to szary koniec wśród wszystkich drużyn EU LCS). Największą różnicą między Fnatic, a najlepszymi drużynami w Europie jest problem z dyktowaniem warunków gry. Febiven i spółka raczej odpowiadają na inicjatywę przeciwników, niż próbują wziąć sprawy w swoje ręce.

 

Jakby tego było mało Fnatic ma jeszcze jeden problem. Przeciwnicy wiedzą co wybiorą zawodnicy Fnatic jeszcze przed startem meczu. Z uwagi na mocne i słabe strony poszczególnych graczy Fnatic decydowało się na kompozycje oparte o obrońców z wysokim potencjałem na inicjowanie walk.

 

Z jednej strony ten fakt może zostać boleśnie wykorzystany przez Vitality (Cabochard uwielbia grać splitpushującymi postaciami), a z drugiej obecna meta faworyzuje wytrzymałe postacie jak Maokai (55% winratio w 20 ostatnich grach). Do gry wraca też Kindred, która jest jednym z ulubionych picków Spirita z początku sezonu. Dystansowy jungler ma bardzo wysoki 61% współczynnik zwycięstw w patchu 6.5.

 

Więc kto wygrwa pierwszy ćwierćfinałowy mecz playoffów EU LCS? Piłka jest po stronie Vitality, o ile drużynie uda się dobrze wejść w serie best of five.

 

Jeśli zawodnicy Vitality zdołają uwydatnić swoje mocne strony i zablokować wybór Kindred, to dzięki swoim przemyślanym rotacjom na mapie mogą przepchnąć pasywne Fnatic już we wczesnych fazach gry. Vitality mocno koncentruje się na celach na mapie i zdobywa najmniej zabójstw na minute ze wszystkich drużyn EU LCS (0.55).

 

Przeciwko tak defensywnie grającej drużynie Vitality może spróbować zamienić serię w otwartą walkę. Szybkie przejęcie kontroli nad przebiegiem rozgrywki może ułatwić zdobyć przwagę i zmusić Fnatic do defensywnej gry i – w rezultacie – utracie pewności siebie.

 

Fnatic musi świetnie przeprowadzić fazę wybierania i banowania postaci. Jeśli Shook, Cabochard i Nukeduck zdołają wybrać swoje najlepsze postacie, może to poskutować kolejną po finale IEM Katowice przegraną serią dla zawodników Fnatic.