Włocławianie są jedną z dwóch drużyn, która jeszcze u siebie nie przegrała. Drugą jest… Stelmet. Wielkim atutem jest publiczność, wypełniająca Halę Mistrzów po brzegi. A to około 4000 tysięcy nie żałujących gardeł fanów.

 

Nic dziwnego, że Jelinek nie ma wątpliwości, że fani odegrają w pojedynku z mistrzem ważną rolę.

 

- Nasza obrona musi być dużo lepsza, niż w ostatnich meczach i jeśli tak będzie, to jestem przekonany, że przy pomocy kilku tysięcy naszych kibiców, będziemy mogli walczyć z mistrzem kraju o korzystny wynik – mówił dla wywiadzie dla strony klubowej.

 

Wsparcie naprawdę może się przydać, gdy spojrzymy na wyniki starć obu drużyn z obecnego sezonu. Zarówno w meczu ligowym, jak i pucharowym zdecydowanie wygrał Stelmet. Najpierw w Zielonej Górze po jednostronnym meczu ograł Anwil 91:64. Później podczas Dąbrowa Górnicza Basket Cup zwyciężył 87:59.

 

Kluczem do zwycięstw w obu pojedynkach było zatrzymanie Jelinka. W Pucharze Polski zatrzymany został dosłownie. Ponitka zablokował Czecha, wyskakując tak wysoko, że przypadkowo kopnął snajpera z Włocławka w głowę.

 

Do trzech razy sztuka? Może się tak zdarzyć. Własna hala to tylko jeden z elementów. Drugi to zmiany w składzie. W trakcie sezonu Anwil zakontraktował dwóch ważnych zawodników – Danilo Andjusićia i Michała Chylińskiego. Polak co prawda leczył ostatnio kontuzję, ale powinien być gotowy na mecz.

 

Poza pojedynkiem najlepszych skrzydłowych ligi Jelinka z Ponitką, ciekawie zapowiada się starcie rozgrywających. Naprzeciw siebie staną Łukasz Koszarek z jednej oraz Robert Skibniewski i Kamil Łączyński z drugiej strony. Czyli trzej najlepsi polscy rozgrywający.

 

Początek spotkania Anwil Włocławek - Stelmet Zielona Góra w niedzielę o godz. 20.00. Transmisja w Polsacie Sport News od godz. 19.50.