Anita Torti przyleciała do Krakowa na starcie z Ewą Brodnicką przygotowana na emocjonującą walkę. Sama podkreślała jednak, że oprócz taśm z walkami Polki niewiele wie o mistrzyni Europy znad Wisły. Już po czwartkowej konferencji prasowej była jednak naładowana energią i zapowiadała: - Teraz już wiem więcej o mojej rywalce. Wiem, jakim typem człowieka jest Brodnicka. Juz nie moge doczekać się walki! - mówiła.

 

Do starcia jednak nie doszło. Tuż przed sobotnią galą okazało się, że Brodnicka zmaga się z kontuzją kolana i nie była w stanie stoczyć walki z Włoszką. - Mam o to żal do rywalki. Byłam gotowa do walki i uważam, że tak późne poinformowanie o kłopotach zdrowotnych było mało uprzejme z jej strony. Mieliśmy konferencję prasową, odbyło się ważenie i nagle dwie godziny przed walką okazuje się, że Ewa nie jest gotowa. To świadczy o tym, że prawdopodobnie Brodnicka miała już wcześniej kłopoty zdrowotne. Tym niemniej wierzę, że spotkamy się i powalczymy o pas mistrzyni Europy - podkresla Torti.

Brodnicka vs Torti:Wojna na słowa po odwołanej walce na PBN

Opublikowany przez Tymex Boxing Promotion na 2 kwietnia 2016

Włoszka chce tej walki tym bardziej, że nie podobało jej się zachowanie Brodnickiej. - Cały czas powtarza, że jest numerem jeden, że jest mistrzynią. Jeśli spotka się ze mną, pokażę jej, że nie jest numerem jeden i nie zasługuje na pas, który nosi - podkreśliła Torti.

 

Włoska pani adwokat ma jednak dobre wspomnienia z Krakowa. Marzyła o przyjeździe do "miasta Karola Wojtyły" i skorzystała z możliwości odwiedzin dawnej stolicy Polski. - Dziękuję organizatorom, ponieważ zachowali się w stosunku do mnie w porządku. Znaleźliśmy porozumienie, a to mówi, że Ewa będzie musiała się ze mną zmierzyć następnym razem - zakończyła rozmowę włoska pretendentka.