Łukasz Borowski: Jesteście tu już kilka dni. Nowy trener, nowe rozdanie, wracasz do reprezentacji Polski. Powiedz, jaka atmosfera, jakie nastroje panują w kadrze? Jak wyglądały te ostatnie dni?

 

Piotr Masłowski: Przede wszystkim skupiamy się na poznawaniu taktyki, poznawaniu siebie. Trener poznaje nas, my jego. To były najważniejsze punkty ostatnich treningów. Atmosfera jest dobra, jak zawsze i z optymizmem podchodzimy do tego, co nas czeka. Czeka nas trudne zadanie, ale awans do igrzysk jest realny i zrobimy wszystko, by go wywalczyć. Skupiamy teraz swą uwagę na Macedonii, naszym najbliższym rywalu.

 

Polska - Macedonia. Transmisja w Polsacie Sport i Polsacie Sport News

 

Kibice chyba nie wyobrażają sobie, że nie awansujemy. Gramy u siebie, publika będzie ósmym zawodnikiem, dwie czołowe reprezentacje wywalczą kwalifikacje...

 

Tak, nie dopuszczamy do siebie takiej myśli, że nie awansujemy. Teraz nasze myśli są skupione na Macedończykach, to jest dla nas najważniejsze. Wiemy, że kibice będą nas wspierać, bo zawsze są naszym ósmym zawodnikiem i tym razem z pewnością nie będzie inaczej. Na pewno są spragnieni piłki ręcznej, bo po ostatnich mistrzostwach atmosfera trochę opadła. Jak wspomniałeś: jest nowy trener, nowe rozdanie, nie pozostaje nam nic innego, jak skoncentrować się, wykonać zadanie i pojechać do Rio.

 

Co będzie kluczowe w wywalczeniu awansu. Macedonię dobrze znamy, mecze z nimi to zawsze była walka do końca. Chile i Tunezja to drużyny mniej znane, ale nieobliczalne, nie można ich lekceważyć. Jak zagrać trzy dobre mecze dzień po dniu?

 

Przede wszystkim konsekwencja i realizacja założeń, które przekaże nam trener. Jeśli będziemy się tego trzymać, jeśli zagramy tak, jak trener od nas wymaga, to powinno być dobrze. Jesteśmy drużyną, wszyscy jedziemy na jednym wózku i wszyscy musimy realizować plan nakreślony przed meczem.