Eric Molina posłał Tomasza Adamka na deski równo z gongiem kończącym dziesiątą rundę. Kiedy sędzia ringowy Leszek Jankowiak rozpoczął liczenie, Amerykanin świętował zwycięstwo, nie będąc w neutralnym narożniku. Kiedy był uspokajany przez Jankowiaka, arbiter znajdujący się pod ringiem kontynuował liczenie, by w końcu główny rozjemca zakończył walkę. "Góral" nie protestował, lecz po pojedynku jego obóz złożył oficjalny protest.

- Kiedy sędzia przerwał walkę, bład polegał na tym, że miał możliwośc wezwania lekarza. Nie skorzystał z tego. Oczywistym błędem i pogwałceniem przepisów było to, że nie przerwał liczenia, kiedy zawodnik opuścił neutralny narożnik -ocenia Larry Hazzard, członek Galerii Sław IBF, trener sędziów. - Jeśli poszedł do czerwonego narożnika, to nie jest to naruszenie przepisów, to nie jest coś, co ma wpływ na walkę. - dodaje Jay Nady, sędzia ringowy.

 

Leszek Jankowiak przyznał, że jak na razie nie może wypowiedzieć się na ten temat. - Jako że toczy się postępowanie, nie jestem upoważniony do wypowiadania się na ten temat do momentu zakończenia procedury - powiedział. Do dyskusji został zaproszony za to Tomasz Adamek, który stwierdził że nie czuł się zamroczony i był w stanie kontynuować walkę.

Jeśli sędzia przerwałby walkę po nokdaunie z Walkerem, to nie byłoby to nic złego, ale w tym przypadku byłem w pełni świadomy wszystkiego, co się działo. Sędzia za szybko mnie poddał, jest protest i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ja nie protestowałem, bo co: miałem go uderzyć? By mnie zdyskwalifikował? - pyta retorycznie "Góral".

Cała rozmowa oraz materiał z komentarzami ekspertów w załączonym materiale wideo.