Jak dodała, czeka ją jeszcze jedna konsultacja medyczna. 3 kwietnia Radwańska wycofała się z turnieju WTA w Katowicach, tuż przed rozpoczęciem imprezy. Jako powód podała kontuzję barku. Znalazła się jednak w podanym przez kapitan Klaudię Jans-Ignacik składzie na spotkanie z Tajwanem, ale od razu pojawiły się głosy, że wiceliderka światowego rankingu w Inowrocławiu nie zagra. Krakowianka opuściła także lutowy mecz pierwszej rundy Grupy Światowej II z Amerykankami na Hawajach.

 

W ostatnich dniach 27-letnia Polka trenowała w Warszawie, a zdjęcie ze wspólnych zajęć z nią zamieścił w internecie wracający do gry po kontuzji Michał Przysiężny.

 

"To był ulgowy trening, ale nie dla Michała. On pobiegał swoje. Ja nadal nie serwuję. Walczę z urazem barku nie od wczoraj" - zastrzegła Radwańska.

 

Zaznaczyła też, że nie może sobie pozwolić na tak częste starty jak w minionych latach.

 

"Każdą decyzję trzeba wcześniej przemyśleć trzy razy. Grać będę tylko, gdy będę w stu procentach gotowa. Nie chcę powtarzać błędów z przeszłości. Zwłaszcza, że w tym roku będą też igrzyska. To tym ważniejsze, że nie wiem, czy zagram w kolejnych. Sezon jest intensywny jak każdy inny, plus jeszcze wciśnięte do kalendarza są igrzyska. Stąd o planie gry trzeba myśleć jeszcze więcej” – podkreśliła.

 

Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego przyznała, że prawdopodobnie w zmaganiach olimpijskich w Rio de Janeiro nie ograniczy się do występu w singlu.

 

"Mniejsze szanse są, że zagram w deblu. Nie wiadomo jeszcze, jakie inne dziewczyny będą miały rankingi. Najlepszą opcją wydaje się być mikst. To kolejna szansa na medal, więc dlaczego nie?” – argumentowała.

 

Dziennikarze podczas konferencji prasowej pytali ją o zagrożenie terrorystyczne we Francji, gdzie na przełomie maja i czerwca odbędzie się wielkoszlemowy French Open oraz o obawy przed wirusem Zika, z którym zmagają się przede wszystkim kraje Ameryki Południowej, w tym Brazylia.

 

"Gdybyśmy tylko myśleli o potencjalnych zagrożeniach, to trzeba byłoby siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzić. Jedźmy do Rio po medal, a nie po wirusa” – skwitowała Radwańska.

 

Tenisistka pochwaliła się dzień wcześniej w mediach społecznościowych, że została ambasadorką piłkarskiej reprezentacji Polski, która w czerwcu rozpocznie we Francji występ w mistrzostwach Europy.

 

"Mam nadzieję, że uda mi się obejrzeć z trybun jakiś mecz, jeśli będzie okazja. Choć z drugiej strony mam nadzieję, że będę w tym czasie zajęta grą, bo będzie mi dobrze szło w turniejach” – dodała z uśmiechem.

 

Odniosła się także do sytuacji Amerykanki Sereny Williams. Liderka listy WTA w tym roku jeszcze nie wygrała żadnej imprezy i jej przewaga punktowa nad kolejnymi rywalkami zmniejsza się.

 

"Na pewno Serena nie wygrywała tyle, ile by chciała. Pojawia się więc furtka, by zająć pierwsze miejsce w rankingu czy triumf w Wielkim Szlemie. To szansa dla mnie i dla kilku innych zawodniczek. Jestem w dobrej sytuacji, bo nie mam do obrony zbyt wielu punktów na kortach ziemnych" – przypomniała.