Stawką meczu w Brisbane będzie prawo udziału w Grupie Światowej. Wcześniej Amerykanki pokonały na Hawajach Polki, a w spotkaniu tym wystąpiły Venus Williams i Stephens. Tym razem obu zabraknie, podobnie jak liderki światowego rankingu Sereny Williams. Powołania otrzymały Madison Keys (22. w rankingu), Coco Vandeweghe (36), Christina McHale (57) i Bethanie Mattek-Sands (89).

 

"Dopiero w drugim tygodniu lutego dowiedzieliśmy się, że mamy jechać do Australii. To nie jest łatwe dla zawodniczek, które obecnie przebywają głównie w Europie lub Ameryce" - powiedziała Fernandez na przedmeczowej konferencji w Brisbane, tłumacząc nieobecność największych gwiazd swojej ekipy.

 

Podkreśliła, że najlepsze tenisistki z wielomiesięcznym wyprzedzeniem planują swoje starty i przygotowania do nich. Dodała, że prowadziła już rozmowy z Międzynarodową Federacją Tenisową, aby format rozgrywek był "trochę wygodniejszy dla zawodniczek".

 

Pełniąca rolę kapitana ekipy Australii Alicia Molik zaznaczyła, że rozumie decyzję czołowych amerykańskich tenisistek. "Dla nich celem numer jeden w tym sezonie są igrzyska olimpijskie. My mamy to szczęście, że nasze najlepsze zawodniczki chcą grać w Fed Cup i zawsze się zgłaszają, gdy trzeba reprezentować swój kraj". Dodała, że nawet mimo osłabienia drużyna USA będzie bardzo trudnym rywalem. W ekipie gospodarzy znalazły się Samantha Stosur (26), Daria Gavrilova (39), Casey Dellacqua (150) i Arina Rodionova (234).

 

W tym samym terminie zostaną rozegrane półfinały Pucharu Federacji Szwajcaria - Czechy i Francja - Holandia. Także w sobotę i niedzielę Polki będą walczyć w Inowrocławiu z Tajwankami w barażu o miejsce w przyszłorocznej Grupie Światowej II.