Mateusz Borek: Mam wrażenie, że Steve Cunningham przed zbliżającą się walką jest jakiś inny niż przed pojedynkami z Krzysztofem Włodarczykiem czy Tomaszem Adamkiem.

 

Andrzej Wasilewski: To prawda. Zwróciłem uwagę, że Cunningham jest bardzo poważny, bardzo skoncentrowany. Powiedziałbym nawet, że jest "elektryczny". Znamy się wiele lat, lubimy, szanujemy. Żona Steve'a rzuciła mi się na szyję, wycałowała w oba policzki, a Steve jest taki zły, nie wiem czy zdenerwowany, czy skoncentrowany, ale rzeczywiście absolutnie "elektryczny".

 

Powiedz czy Cunningham to była jedyna opcja, czy rozmawialiście jeszcze o innych nazwiskach w kontekście pierwszej obrony?

 

Tak naprawdę od początku celowaliśmy w Cunninghama, ponieważ jest to pięściarz o uznanym nazwisku, bardzo rozpoznawalny w Stanach Zjednoczonych, a w kategorii wagowej cruiser nie ma zbyt wielu pięściarzy znanych w Ameryce. Potrzebowaliśmy przeciwnika, który będzie wiarygodnym pięściarzem dla amerykańskiej telewizji. Przypomnę, że Krzysiek boksuje w chyba największej amerykańskiej telewizji NBC i to jest dla niego ogromna promocja, wielka szansa na pokazanie się. Dzisiejszy boks jest inny niż był przez wiele lat. Dzisiaj sam pas nie jest przepustką do wielkich anten, dlatego był potrzebny Cunningham jako wiarygodny, rozpoznawalny, amerykański pięściarz.

 

Cała rozmowa z Andrzejem Wasilewskim w załączonym materiale wideo.