Cezary z Pazurem: Wychowankowie Legii – hit czy kit?

Piłka nożna

To między innymi z takich klubów, jak Józefovia Józefów Legia Warszawa rekrutuje talenty do swojej słynnej akademii. Chociaż oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że któryś z nich trafi do pierwszej drużyny z Łazienkowskiej 3.

Kilka miesięcy temu trener Stanisław Czerczesow brutalnie obalił mit o genialnych wychowankach pierwszej drużyny Legii. Przychodząc do Warszawy uznał, że zespół potrzebuje wzmocnień i na pewno nie znajdzie ich na zapleczu. Wyraźnie dał do zrozumienia, że wychowankowie się nie nadają stwierdzając, że „to nie przedszkole”, tylko profesjonalny klub. Nie sądzę, aby chodziło tylko o to, by iść na łatwiznę, sugerując właścicielom klubu drogie zakupy zamiast pochylenia się nad tematem i wykreowania kilku swoich graczy. Rosjanin prawdopodobnie miał realny ogląd sytuacji i nie zamierzał bredzić jak jego poprzednik, że z dostępnych zawodników zrobi perełki, które będzie można sprzedać za grube miliony, najlepiej do Anglii.

 

Postawienie tezy, że w Akademii, którą Legia się szczyci od lat i która w powszechnej opinii środowiska uchodzi za modelową, nic się nie udaje, byłoby przesadą. Warto jednak pewnych korekt dokonać, bo bezsprzecznie dla tych, którzy jakieś 10 lat temu liczyli na nie wiadomo jakie owoce jej działalności, dotychczasowy bilans jest jako taki. I na pewno nie jest tak, że wychowankowie stanowią trzon drużyny. Z Lechem zagrał tylko Borysiuk.

 

Mam wrażenie, że tych zakładanych przez samych działaczy proporcji miedzy wychowankami, a graczami sprowadzanymi, po prostu nie ma. Może oczywiście być też tak, że trafiło się takie pokolenie, z którego nawet najlepsza akademia nie wykreuje mistrzów sportu. Bo jak mawia Wojciech Łazarek, „nie każdy kij wrzucony do Nilu, staje się od razu… aligatorem”.

 

Cezarego z Pazurem zobacz w materiale wideo.

 

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze