To co wyprawiali ludzie z Premier Boxing Champions przygotowujący galę od strony telewizyjnej wołało o pomstę do nieba, jak ponad 20 lat komentuję boks nie przypominam sobie takiej fuszerki. Rwał się przekaz, mikrofony były ustawione tak fatalnie, że nie było w ogóle słychać co mówią trenerzy w narożnikach bokserów, realizatorzy nie umieli pokazać powtórek, raz im się to udawało, raz nie...

Cały ten amerykański przekaz z Barclay Center był powiązany sznurkiem od snopowiązałek. Okazało się, że Amerykanów z PBC dzielą od Polsatu Sport lata świetlne jeśli chodzi o realizację bokserskich gal. Mam propozycję do szefa sportu w Polsacie Mariana Kmity. Niech zaprosi amerykańskich realizatorów i techników na szkolenie do Warszawy i zorganizuje im „dokształt”. Tylko nie za darmo, trzeba ich finansowo skasować, tak jak amerykańska ambasada kasuje biednego chłopa spod Łomży na prawie 200 dolarów za wizę do USA, bez gwarancji że ją dostanie.

Ta gala na Brooklynie dobitnie pokazała, że eksperyment pod hasłem Premier Boxing Champions, który miał zrewolucjonizować zawodowy boks, chyba chyli się ku upadkowi. Al Haymon, który tym wszystkim zarządza (bo pieniądze na cały projekt wyłożył fundusz inwestycyjny Waddel & Reed) goni już w piętkę, oszczędza na czym się da. Nie tylko na realizacji telewizyjnej z gali z udziałem „Główki”, także na sędziach (walki punktowali także arbitrzy... ringowi!) i konferencjach prasowych (robią dwie w jednym).

Chyba Al Haymon przeszarżował. Jak ujawnił znany amerykański dziennikarz Thomas Hauser dostał od Waddel & Reed na projekt Premier Boxing Champions aż 528 milionów 481 tysięcy dolarów. Ale nie gospodarował nimi rozsądnie. Zakupił 2 luksusowe samoloty: 11-osobowy Learjet i 22-osobowy Gulfstream Aerospace G IV, płacił telewizjom za pokazywanie gal (20 milionów rocznie NBC, 8 milionów ESPN, nie ujawnioną sumę TV Spike), przepłacał bokserów (za to akurat można go pochwalić)...

Efekt jest taki, że według oficjalnych danych giełdowych ta ponad pół miliardowa inwestycja Waddel & Reed w Premier Boxing Champions przedstawia teraz wartość 82 milionów 354 tysięcy dolarów (spadek o 84 procent!). Poleciały na łeb na szyję też akcje całego funduszu (z 51.23 dolarów za akcję na 25.79).

Nie ma więc co się dziwić, że Al Haymon zaciska pasa jak tylko może. Szkoda tylko, ze kosztem telewidzów (także z Polski), którzy dostali wybrakowany towar. Trzeba go było poprawiać i nagrywać komentarz do walki Głowackiego z Cunninhgamem jeszcze raz.