Głowacki: Dobrze, że żona nie oglądała walki, bo... chyba by urodziła!

Sporty walki

Krzysztof Głowacki (26-0, 16 KO) na sobotniej gali w Nowym Jorku obronił pas mistrza świata WBO w walce ze Stevem Cunninghamem (28-7-1, 13 KO). Pojedynek jednak nie był dla Polaka łatwy, a na przeszkodzie do najlepszej możliwej formy stanęło zdrowie. Nie o swoje zdrowie jednak najbardziej obawiał się Główka... "Żona na szczęście zasnęła i nie oglądała. Cieszę się, bo... jeszcze by urodziła!".

Blisko 40-letni Steve Cunningham po raz kolejny był znakomicie przygotowany do kolejnego boju o pas mistrzowski i nie poddawał się mimo aż czterech nokdaunów.
Styl w jakim udało mi się wygrać może nie był taki, jak sobie wymarzyłem, ale to jednak zwycięstwo. Cunningham był niewygodnym rywalem: kiedy w drugiej rundzie padł na deski po raz drugi miałem kilka obaw by zaatakować na sto procent, pójść na wariata. Przecież Steve jest niezwykle doświadczony i mógł to przetrwać, skontrować, a ja byłbym w kropce. Nie bije mocno, ale nieprzyjemnie; ma duży zasięg. To, o co mogę mieć pretensje do siebie to brak realizacji planu taktycznego, który sobie założyliśmy przed walką.
Czy Krzysztof Głowacki w pełni zrealizował plan na walkę z Cunninghamem? Polski mistrz świata tuż po powrocie do Polski zdradził, że nic podobnego. Na przeszkodzie jak się okazało mogło stanąć zdrowie pięściarza.
Trzy tygodnie przed walką leżałem w łóżku przechodząc ciężkie zapalenie oskrzeli, więc trzeba było odpuścić sparingi i część przygotowań. Nieprzyjemna sprawa, ale udało mi się wreszcie stanąć na nogi. Miałem pewne obawy, czy uda się wytrwać w ringu cały dystans 12 rund. Najgorzej było po trzeciej rundzie, bo właśnie wtedy choroba zaczęła się dawać we znaki: miałem nogi jak z waty, jednak na szczęście udało się to przetrwać.
Polski mistrz świata wagi junior ciężkiej zdradził również plany na kolejne walki. "Może będzie to Lebiediew... Nasze dwa odmienne style mogłyby stworzyć kapitalne widowisko". Przyznał też, że podczas walki z Cunninghamem obawiał się o zdrowie żony.
Już za kilka miesięcy moja rodzina się powiększy, prawdopodobnie druga córeczka, więc super. Żona "na szczęście" miała gorszy dzień w sobotę, przez co zasnęła i nie oglądała walki. Bardzo się cieszyłem, bo to była ciężka przeprawa. Gdyby oglądała ją na żywo byłoby dużo stresu, także... jeszcze by urodziła!

Wypowiedzi Krzysztofa Głowackiego po powrocie do Polski w załączonym materiale wideo.

ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze