To stało się w trzeciej rundzie. Borys już prawie założył Gosenowowi popularną "anakondę" (rodzaj duszenia w MMA - red.), już prawie go miał, gdy nagle w spanikowanego Rosjanina wstąpił Luis Suarez. Sędzia od razu przerwał walką, a Gosenow ujrzał żółtą kartkę.

Od razu przypomina się pamiętna walka Mike'a Tysona z Evanderem Holyfieldem. Co prawda "Bestia" odgryzła rywalowi ucho, a żółtą kartkę zastąpiła natychmiastowa dyskwalifikacja, ale wspólny mianownik nasuwa się sam. Rzadko ogląda się takie rzeczy w ringu. Nawet w MMA.

Nieczysta zagrywka tylko Borysa dodatkowo zmotywowała. Od razu po wznowieniu walki, Polak znów rzucił się na Rosjanina z duszeniem "północ-południe" i tym razem Gosenow odklepał w trymiga. Sylwester Borys wygrał swoją pierwszą walkę w ACB przez poddanie w trzeciej rundzie.

To było już jego dziewiąte zwycięstwo w karierze. Czyżby niedługo kierunek: UFC?