Głowacki pas WBO zdobył 14 sierpnia, kiedy to pokonał Marco Hucka. Dla większości kibiców i ekspertów był to niemały szok. Polak nic sobie jednak z tych opinii nie robił i w sobotę udowodnił, że jest mistrzem z krwi i kości.


Mimo poważnej choroby – zapalenia oskrzeli, na trzy tygodnie przed walką Głowacki wyszedł do pojedynku i czterokrotnie powalił na deski doświadczonego Cunninghama. Choroba dała jednak trochę o sobie znać.
Zabrakło trochę świeżości i zdrowia, aby z rundy na rundę powiększał przewagę. Na szczęście jednak tego nie potrzebował, bo druga runda ustawiła walkę. No i Krzysiek czysto trafiał, z czego bardzo się cieszę. Trzeba jednak zdobyć jeszcze trochę obycia na tym poziomie – stwierdził trener mistrza Fiodor Łapin.
Ja  z kolei byłem zaskoczony, jak przez całą walkę Krzysiek słuchał zaleceń narożnika – dodał promotor Andrzej Wasilewski.


Pod wrażeniem postawy Głowackiego był także ekspert Polsatu Sport Janusz Pindera. - O ile ta pierwsza walka, wygrana przy nieprawdopodobnym scenariuszu z Marco Huckiem, dla wielu była sensacją, to jednak tutaj pokazał prawdziwe oblicze mistrza. Widać było, że on wiedział, co chce w tym ringu zrobić - ocenił.

Wszystkie wypowiedzi w załączonym materiale wideo.