Legia przystępowała do boju z Ruchem opromieniona zwycięstwem z Lechem Poznań, które okupiła jednak kontuzją Michała Pazdana i czwartą żółtą kartką dla Igora Lewczuka. Obaj nie mogli zagrać więc w Chorzowie, a do tego pauzować wciąż musiał Tomasz Jodłowiec. Defensywa została więc osłabiona, ale w pierwszej jedenastce na mecz z Ruchem najbardziej kłuł w oczy brak piłkarza ofensywnego - Ondreja Dudy.

Jego absencja nie była jednak widoczna w pierwszej połowie, bowiem to Legia była stroną dominującą. Legioniści atakowali, choć niewiele z tego wynikało. Bramkę zdobyć jednak powinni, ale najpierw Putnocky w niesamowity sposób zatrzymał strzelającego z 4 metrów Prijovicia, a przy dobitce Aleksandrowa dobrze zachowali się obrońcy Ruchu, którzy wybili piłkę z pustej bramki!

Ruch w pierwszej części był niewidoczny, a odnotować warto jedynie akcję lewym skrzydłem Łukasza Monety - byłego gracza Legii, która to akcja zakończyła się jednak w rękach Arkadiusza Malarza. Moneta był w ogóle jednym z sześciu graczy w osiemnastce meczowej Ruchu, którzy mieli za sobą przeszłość w warszawskim klubie. To on zdecydowanie wybił się spośród wszystkich byłych piłkarzy wojskowego klubu.

W drugiej połowie mógł zdobyć nawet bramkę, ale w sytuacji sam na sam zamiast lobować trafił wprost w wychodzącego z bramki Malarza. Była to jedna z wielu okazji gospodarzy po przerwie, ale piłka ani razu nie wpadła do siatki gości. Cudów między słupkami dokonywał bramkarz Legii, który między innymi dwukrotnie powstrzymał Mariusza Stępińskiego, w tym raz - broniąc piękny strzał przewrotką napastnika Ruchu.

Legia w drugiej połowie nie miała żadnej klarownej sytuacji do zdobycia gola i bezbramkowy remis jest dla niej bardzo szczęśliwym wynikiem. Po 32. kolejce lider ma 3 punkty przewagi nad drugim w tabeli Piastem Gliwice, który wczesniej zremisował w Poznaniu z Lechem.

 

Ruch Chorzów - Legia Warszawa 0:0

 

Żółta kartka - Ruch Chorzów: Rafał Grodzicki. Legia Warszawa: Ariel Borysiuk.

 

Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków). Widzów 8 300.