Chiny oszalały na punkcie Lewandowskiego? "Zasypują nas listami!"

Piłka nożna
Chiny oszalały na punkcie Lewandowskiego? "Zasypują nas listami!"
fot. PAP

Najwięcej próśb o autograf Roberta Lewandowskiego przychodzi z Chin. To zazwyczaj piękne, urocze listy napisane po angielsku. Skala zainteresowania Robertem jest ogólnoświatowa - powiedziała w rozmowie z Polsatsport.pl Monika Rebizant, dyrektor ds. komunikacji CK Sport Management.

Sebastian Staszewski: Czy jest Pani w stanie powiedzieć nam ile wywiadów udzieliłby Robert Lewandowski, gdyby zgodził się na wszystkie wnioski i prośby, jakie spływają do waszego biura?

 

Monika Rebizant: Gdyby Robert nikomu nie odmawiał – także jeśli chodzi o inne projekty – to właściwie musiałby zrezygnować z gry w piłkę nożną. A to oczywiście niemożliwe. Robimy wszystko, aby proporcje były wyważone. Obecność w sferze publicznej jest oczywiście ważna, ale przesadzić nie można.

 

Prośby o wywiad spływają z całego świata?

 

Jest ich bardzo dużo. Zapotrzebowanie rośnie przed Euro 2016, albo po spektakularnych meczach, jak te z Wolfsburgiem czy Realem Madryt. Wtedy już po meczu zaczyna się atak sms-ów czy maili. Natomiast na pewno najwięcej próśb o autograf Roberta przychodzi z Chin. To zazwyczaj piękne, urocze, bardzo miłe listy napisane po angielsku. Ubolewamy nad tym, że nie możemy sprostać wszystkim, staramy się, ale nie każdemu damy radę wysłać ten podpis. Skala zainteresowania Robertem jest ogólnoświatowa.

 

Robert lubi współpracować z mediami?

 

Jest profesjonalistą. Wie, kiedy może, kiedy powinien natomiast jako sportowiec potrzebuje też czasu wyciszenia. Teraz gra co trzy dni, więc niejednokrotnie powtarzam, że musi otrzymać od was trochę spokoju.

 

Całą rozmowę z Moniką Rebizant zobacz w materiale wideo.

Sebastian Staszewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze