Bohaterem Rzymu zostawał w swoim życiu już wiele razy, jednak każdy kolejny smakował będzie jeszcze lepiej. Co więcej, trener Wilków Luciano Spalletti jawnie przyznaje, że 39-letniego Tottiego nie potrzebuje. "Tu nie chodzi o gole, lecz o tempo gry. Totti to wciąż wspaniały zawodnik, jednak wieku nie da się niestety oszukać".

Gdy Totti w efektownym stylu ratował remis 3:3 z Atalantą w podobnych okolicznościach po wejściu w końcówce, Spalletti twierdził, że to była zasługa drużyny. Czy dało się lepiej odpowiedzieć na niezbyt przychylne słowa szkoleniowca? Roma przegrywała na Stadio Olimpico 1:2 z Torino, zaś na zegarze pozostawało nieco ponad pięć minut.

Ostatnią deską ratunku był 39-latek, który po wejściu na plac gry bardzo szybko trafił do bramki po stałym fragmencie gry. Totti poderwał zespół, szybko zabrał piłkę z siatki dając jasny sygnał: "Gramy tu o wszystko!". Nie pomylił się. Kilka chwil później Il Capitano pewnie egzekwował rzut karny i po zdobyciu goli nr 246 i 247 w Serie A dał swojemu zespołowi kluczowe trzy punkty w walce o wicemistrzostwo.

 

 

Co to oznacza dla legendy? Mogło się wydawać, że jego dni w Rzymie są policzone, jednak jest idealnym lekarstwem na boiskowe problemy drużyny po raz kolejny. "Jest najlepszym piłkarzem, który może je rozwiązać". W poniedziałek Roma zagra z Napoli, a stawką będzie bój o wicemistrzostwo: jeśli rzymianie chcą zachować szanse, muszą pokonać rywala z Neapolu.

Spalletti nie może zarzucić swoich zasad i wystawić Tottiego w tak kluczowym spotkaniu, bo to oznaczałoby przyznanie się do błędu. Kamery po wejściu smoka Tottiego zarejestrowały, że obaj panowie uniknęli uścisku dłoni. Czy kibice znienawidzą trenera za kolejne odstawienie Tottiego po takim wyczynie? Wystarczy spojrzeć na ich miny...