Krystian Sobierajski: Artur spotykamy się, gdy trwają ostatnie przygotowania przed nadchodzącym sezonem GP3. Niemniej to co wydaje się najważniejsze, czyli zapoznanie z nowym autem, masz już za sobą. Jak prezentuje się nowa konstrukcja?

Artur Janosz: Jesteśmy po pierwszych testach nowego bolidu, które moim zdaniem wypadły świetnie. Nowe auto różni się od poprzedniego. Aerodynamika jest bardziej rozwinięta, ale największą różnicą jest dla mnie silnik. Teraz mamy jednostki Mecachrome, które mają inną charakterystykę pracy. Przede wszystkim silnik pracuje dużo lepiej na niższych obrotach. Rok temu przy starej jednostce, żeby dobrze przyspieszyć, trzeba było wkręcać silnik na wysokie obroty. Na przykład przy wyjazdach z wolnych zakrętów czasami odczuwalna była, nazwijmy to, martwa strefa. Bolid rozpędzał się, lecz po chwili można było odczuć moc. Tegoroczna jednostka jest porównywalna do tych z GP2, które miałem okazję testować kilka miesięcy temu. Niezależnie od obrotów moc jest odczuwalna. Kolejną kwestią jest fakt, że silnik umieszczony jest tak, że środek ciężkości jest niżej. Konstrukcja jest lżejsza, przez co prowadzenie jest nieco inne. Moim zdaniem bolid jest bardziej stabilny i przewidywalny. Co więcej nawet w przypadku gorszych ustawień, wiadomo jak się zachowa. To jest istotna różnica w porównaniu ubiegłorocznym autem, które potrafiło zaskoczyć niestabilnym zachowaniem przodu lub tyłu. Teraz niespodzianek nie ma i łatwiej dojść do limitu, a jeśli nawet granice zostaną przekroczone, to wiem co się stanie.

A jak nowa konstrukcja współpracuje z oponami? Jak wiadomo temat ogumienia był jednym z najważniejszych rok temu.

Przez to, że nowy bolid jest przewidywalny, to też degradacja opon nie jest tak duża. Rok temu, podczas symulacji wyścigu, często w połowie dystansu już nie mogłem przejechać szybkiego okrążenia, bo opony były bardzo mocno zużyte. Teraz nie ma już takich problemów. Podczas dłuższych przejazdów w Walencji potrafiliśmy utrzymywać równe tempo, bez wyraźnych strat pod koniec. W tym roku mamy do dyspozycji bardziej miękkie mieszanki opon. Choć nazwy pozostały te same, da się odczuć, że wszystkie opony są o jeden stopień bardziej miękkie. To jest pewna tendencja, bo dwa lata temu ogumienie, również było twardsze niż rok temu.

Trudno porównać Twoje przygotowania do tego sezonu z poprzednim. O ile rok temu przed początkiem mistrzostw miałeś spore problemy, to teraz patrząc na wyniki widać, że jesteś w czołówce. To daje pole do optymizmu jeśli chodzi o ten sezon. Niemniej skąd tak olbrzymi progres, czy to jest kwestia doświadczenia, nowego bolidu czy zrozumienia tajemnicy jazdy bolidem GP3?

Ogólnie przez cały poprzedni rok miałem problemy i walczyłem z bolidem. Nie tego oczekiwałem. W tym roku od pierwszego momentu czułem, że jest inaczej. Może pomogła mi podczas zimowej przerwy wnikliwa analiza tego co działo się w 2015 roku. Wsiadając do bolidu podczas pierwszych testów miałem inne nastawienie i szybko znalazłem właściwy rytm. Od tego się zaczyna, wtedy łatwo człowiek może dojść do limitów samochodu, opon czy toru. Nie bez znaczenia jest nowa konstrukcja, która jest dla mnie obliczalna i stabilna. Łatwiej pracować nad ustawieniami i przesuwać barierę czasów.

Skoro mówimy o ustawieniach, zmieniłeś inżyniera. Jak bardzo Ci to pomogło? Jak wygląda ta współpraca w porównaniu z poprzednim sezonem?

Tak, pracuje teraz z Peterem Berry. To jest inżynier, który w zeszłym roku był już w naszym zespole, ale pracował z innym kierowcą. Ja miałem włoskiego inżyniera. Wiele razy zdarzało się, że mój inżynier nie był pewien tego co robimy, tymczasem z Peterem sprawa jest bardziej prosta. Od początku wie, co chce zrobić i jak ma być to zrobione.

KS: O ile mnie pamięć nie zawodzi, rok temu w Soczi miałeś okazję pracować Peterem Berrym i wyniki na torze pokazały, że wasza współpraca jest owocna...

AJ: Dokładnie. Podczas drugiego wyścigu w Rosji, gdzie zająłem piąte miejsce, współpracowałem z nim. To ciekawa historia, bowiem w pierwszym wyścigu na torze Soczi, bolid zupełnie się nie prowadził. Przed kolejnym startem powiedziałem Peterowi o swoich problemach. On przestawił bolid w taki sposób, że ukończyłem zawody w czołówce i bez żadnych problemów. Choć jeszcze się docieramy, do tego momentu nasza współpraca idzie w dobrym kierunku. Ja uczę się jakich informacji on potrzebuje ode mnie, on z kolei stara się zrozumieć jakie ustawienia, są dla mnie optymalne.

Na testach prócz pracy nad bolidem, tempem, ustawieniami, podglądacie również konkurencję. Patrząc na to co działo się do tej pory, którzy kierowcy, które zespoły będą dla Was konkurencją w walce o czołowe pozycje w tym sezonie?

Jeśli chodzi o nasz zespół ja, póki co pokazałem, że chcę walczyć w tym roku o wysokie pozycje, ale swoje ambicje ma również kolega zespołowy i wychowanek szkółki Ferrari Antonio Fuoco. Z innych zespołów widać, że od samego początku bardzo konkurencyjny jest ART. Mają trzech szybkich kierowców, którzy są blisko nas. Nie wykluczam, że w trakcie sezonu do walki włączy się ekipa Arden. Generalnie trzeba zwracać uwagę na całą stawkę lecz gdybym miał wskazać największe obecnie zagrożenie, to zdecydowanie ART.

Euroformula Open rusza w ten weekend. Jak wiadomo ta seria jest Ci bliska, przecież sam nie tak dawno w niej startowałeś. Na torze Estotil będziesz, ale trochę w innej roli. Będziesz pomagał Antoniemu Ptakowi. Na czym dokładnie polegać będzie Twoja funkcja?

Euroformula Open jest mi bardzo dobrze znana. Dwa lata tam spędziłem i zdobyłem wicemistrzostwo, także bolid znam dobrze. Po moich testach w Barcelonie, jadę do Portugalii. Od piątku zacznę pomagać Antkowi. Już podczas naszego pierwszego spotkania, mówiłem mu o torze. Na co uważać i na co zwrócić uwagę. Kilka tygodni temu byłem na Estoril. Mam świeże spojrzenie na ten obiekt i kilka ciekawych informacji do przekazania. Antoni ma potencjał i choć to będzie nasza pierwsza wspólna praca, wierzę że jestem w stanie pomóc mu przygotowaniach i osiągnięciu jak najlepszego wyniku.

Jak oceniasz jego szanse w tym sezonie? Generalnie jakbyś miał mu przekazać jedną ważną radę dotyczycącą Euroformuły Open to na co byś go uczulił?

...że trzeba szybko dojść do limitu. To jest lekcja, którą wyciągnąłem też z GP3. Podstawą jest, by jak najszybciej poczuć pełną harmonię z samochodem. Podstawą jest styl jazdy. W Formule 3, w tym przypadku w Euroformule Open trzeba wjeżdżać w zakręt z dużą prędkością, bo bolidy są lekkie. Jednak, żeby to zrobić trzeba mieć komfort i zaufanie do auta. Jeśli tego brakuje, nie ma szansy na dobry wynik. Chodzi o pewność siebie, ale i pokorę. To jest trochę tak jak z jazdą w trudnych warunkach. Czasami wydaje nam się, że jedziemy powoli, że czas będzie słaby, a przecież inni kierowcy mają takie same warunki. Czasami wystarczy spokojnie złożyć okrążenie i można wygrać kwalifikacje, bo inni kierowcy jechali za szybko i popełnili błędy albo za wcześnie się poddali.