Conor McGregor zaszokował świat MMA 19 kwietnia, kiedy to za pomocą Twittera dał do zrozumienia, że zamierza młodo zakończyć karierę. Irlandczyk miał zmierzyć się na jubileuszowej gali UFC 200 z Nate'em Diazem w rewanżu za galę UFC 196, kiedy to Amerykanin poddał go duszeniem zza pleców. Nic nie zwiastowało takiej decyzji, zwłaszcza że to sam McGregor nalegał na ponowne starcie z zawodnikiem ze Stockton.

Zdecydowałem się zakończyć karierę w młodym wieku. Dzięki za pieniądzę. Widzimy się później - napisał na Twiterze i wywołał burzę. Jego wiadomość podało dalej 160 tysięcy użytkowników, a 140 tysięcy ją polubiło! Wszyscy czekali na jakąkolwiek wiadomość od aktualnego mistrza kategorii piórkowej i w końcu, 21 kwietnia w czwartek, wiemy więcej.

Ja tylko próbuję wykonywać swoją robotę i walczyć. Płacą mi za walki, nie za promocję - zaczyna oświadczenie McGregor. I kontynuuje: - 50 tras promocyjnych na całym świecie, 200 konferencji prasowych, milion wywiadów i dwa miliony sesji zdjęciowych. Na końcu zostaję jednak sam z porażką i myślą, że moje przygotowania były złe. Dużo rzeczy mnie rozpraszało - dodał.

W dalszej fazie zaznacza, że zawsze był lojalny wobec pracodawcy i nigdy nie przeszkadzało mu to, w ilu wydarzeniach pozasportowych musi wziąć udział. Zaznacza, że po tym, jak przyniósł UFC zyski rzędu 400 milionów dolarów za trzy gale z jego udziałem, zasługuje na chwilę oddechu, kiedy tego potrzebuje. - Czas na to, by inne małpy tańczyły, ja już się natańczyłem. Potrzebuję izolacji. Miałem zmierzyć się z wyższym, dłuższym i cięższym zawodnikiem. Tym razem potrzebuję prawidłowego przygotowania - pisze.

Mowa oczywiście o Diazie, który mógł zaskoczyć go podczas pierwszej walki. McGregor był zdecydowanym faworytem i miał przewagę w premierowej rundzie, lecz Diaz to inny zawodnik niż ci, z którymi mierzył się do tej pory. Obdarzony żelazną szczęką przetrwał najgorsze momenty i ruszył do ataku. Ostatecznie

Cały czas jestem gotowy na UFC 200. Mogę przylecieć na wielką konfencję prasową, która jest umówiona, a później wracam do treningu. Nie kończę kariery! - czytamy na koniec.