5 kwietnia 2016 roku miało miejsce najważniejsze wydarzenie w życiu 20-letniej Bolling. Piłkarka ręczna tego dnia oddała nerkę ciężko choremu ojcu, dla którego była to ostatnia deska ratunku. Elnes Bolling chorował na niewydolność nerek od 7 lat, a w ostatnim czasie był dializowany trzy razy w tygodniu.

20-latka miłość do sportu odziedziczyła właśnie po ojcu, który w przeszłości grał zawodowo w koszykówkę. Do Argentyny przeniósł się na początku lat 90-tych i właśnie tam urodziła się jego córka. Joana nie poszła jednak drogą seniora Bollinga i zaczęła uprawiać piłkę ręczną. W ostatnich kilkunastu miesiącach zaczęła nawet regularnie grać w reprezentacji narodowej.

Operacja uniemożliwia jednak młodej szczypiornistce grę na igrzyskach olimpijskich. Bolling będzie mogła wrócić do uprawiania sportu dopiero we wrześniu. A okazja, by zagrać na najważniejszej imprezie czterolecia może się w jej wypadku nie powtórzyć, bowiem Argentynki w Ameryce Południowej i Północnej wyraźnie ustepują poziomem sportowym Brazylii. Do Rio dostały się tylko dzięki temu, że Brazylijki mają zapewniony udział w imprezie jako jej gospodynie.

20-letnia Bolling nie miała jednak wątpliwości, co jest dla niej ważniejsze: występ na igrzyskach czy życie ojca, który pilnie potrzebował przeszczepu. Jeszcze w ubiegłym roku opublikowała wpis na Instagramie, w którym użyła cytatu z bajki "Lilo i Stich". "Ohana znaczy rodzina. W rodzinie nikt nie zostanie zostawiony na pastwę losu ani zapomniany" - napisała piłkarka ręczna.

Operacja, która miała miejsce 5 kwietnia w klinice w Cordobie zakończyła się pełnym sukcesem. Teraz przed młodą zawodniczką kilkumiesięczna rekonwalescencja, po której będzie mogła wrócić na parkiet.