Gdy do szturmu podchodził latynoski tercet Barcelony, rywale uciekali w popłochu. Luis Suarez, Leo Messi i Neymar wykręcali niewiarygodne statystyki, ośmieszając kolejnych rywali. W Hiszpanii Barca nie miała sobie równych, drżała również piłkarska Europa: szans nie miał Arsenal, a wszelkie znaki na niebie mogły wskazywać, że Barcelona jest na najlepszej drodze na historyczną obronę tytułu. Wszystko jednak pękło jak bańka mydlana, a racjonalnego powodu próżno było szukać: najlepszy mechanizm na świecie po prostu się zaciął.

Messi nie zdobył gola przez pięć spotkań po raz pierwszy w karierze, zaś Barcelona przez moment zadyszki straciła wszystko, na co tak ciężko pracowała. Zespół Luisa Enrique wypadł z Ligi Mistrzów wyrzucony przez Atletico, zaś w lidze przegrał trzy mecze z rzędu począwszy od klęski w Gran Derbi przed własną publicznością: wielka przewaga mająca dać spokój aż do końca rozgrywek stopniała niemal do zera, zaś ośmieszana jeszcze kilka tygodni temu Valencia (7:0) zabawiła się na Camp Nou i wywiozła z jaskini lwa trzy punkty po pięknej kombinacyjnej grze.

Wszyscy łapali się za głowę, jednak paradoksalnie ten fatalny okres Barcelony stworzył warunki do najbardziej pasjonującej walki o mistrzostwo w historii hiszpańskiej piłki. Oto bowiem Barcelona i Atletico wyprzedzają Real o punkt na cztery kolejki przed końcem. Barcelona w porę wróciła do gry w wielkim stylu, a po solowym majstersztyku Luisa Suareza (4 gole, 3 asysty) rozbiła Deportivo aż 8:0 i dała sygnał: wciąż to my rozdajemy karty. Madryckie zespoły wytrzymały jednak trudy sezonu i podkręciły tempo w jego drugiej części, dzięki temu dopadły Barcę i poważnie na nią naciskają. Zespół Simeone jest zresztą zmorą Dumy Katalonii, bo raz w ostatnich latach mistrzostwo jej już wyrwał, ostatnio zaś wyrzucił faworyta z Champions League.

W znakmitej dyspozycji znajduje się Antoine Griezmann, nazwany przez wielu "Messim Atletico". Francuz strzela, asystuje, jest wolnym elektronem i kapitalnie odnajduje się w tej roli. Co słychać w drugiej części stolicy? W niesamowitej dyspozycji strzeleckiej ponownie jest Cristiano Ronaldo, zaś kroku w końcówce planuje dotrzymać mu Karim Benzema, który za wszelką cenę będzie chciał udowodnić Francuzom, że się mylą co do jego osoby.

Jak zakończy się ta pogoń trzech bolidów wyścigowych? Każdy z nich ma swoje zalety, ale też wady. Najgorszy terminarz przed Realem Madryt, który gra jeszcze z niewygodną Valencią, w dodatku czekają go trzy wyjazdy. Najłatwiej teoretycznie mieć będzie Atletico, jednak na czele tabeli wciąż jest Barcelona - jeśli ta nie potknie się ani razu, zostanie mistrzem.

Real Madryt (78 pkt):
35. kolejka: Rayo Vallecano (wyjazd)
36. kolejka: Real Sociedad (wyjazd)
37. kolejka: Valencia CF (dom)
38. kolejka: Deportivo La Coruna (wyjazd)

Atletico Madryt (79 pkt):
35. kolejka: Malaga (dom)
36. kolejka: Rayo Vallecano (dom)
37. kolejka: Levante (wyjazd)
38. kolejka: Celta Vigo (dom)

FC Barcelona (79 pkt):
35. kolejka: Sporting Gijon (dom)
36. kolejka: Betis (wyjazd)
37. kolejka: Espanyol (dom)
38. kolejka: Granada (wyjazd)