Bramki: 0:1 Joachim Ramoser (13), 1:1 Tomasz Malasiński (31), 1:2 Luca Frigo (37), 1:3 Thomas Larkin (60).

 

Kary - Polska: 12 minut; Włochy: 6 minut.

 

Polska: Przemysław Odrobny - Paweł Dronia, Bartłomiej Bychawski, Krzysztof Zapała, Tomasz Malasiński, Marcin Kolusz - Bartłomiej Pociecha, Patryk Wajda, Aron Chmielewski, Grzegorz Pasiut, Mikołaj Łopuski - Mateusz Bryk, Michał Kotlorz, Patryk Wronka, Krystian Dziubiński, Mateusz Bepierszcz oraz Maciej Kruczek, Adam Bagiński, Maciej Urbanowicz, Radosław Galant.

 

Włochy: Andreas Bernard - Sean McMonagle, Alexander Egger, Marco Insam, Anton Bernard, Luca Frigo - Alex Trivellato, Thomas Larkin, Giulio Scandella, Raphael Andergassen, Daniel Tudin - Armin Hofer, Armin Helfer, Markus Gander, Tommaso Traversa, Joachim Ramoser - Michael Angelo Zanatta, Stefano Marchetti, Jose Antonio Magnabosco Aguirre, Diego Kostner, Simon Kostner.

 

Polacy pojedynkiem z Włochami zaczynali swój udział także w ubiegłorocznych MŚ tej dywizji w Krakowie. Wtedy przegrali 1:2.

 

Po pięciominutowym wzajemnym "badaniu" się zaatakowali Włosi. Próbowali wykorzystać dwa razy grę w liczebnej przewadze, Przemysław Odrobny miał co robić, ale Polacy przetrwali. W rewanżu dobrą sytuację miał Krystian Dziubiński.

 

Pechowa dla biało-czerwonych okazała się 13. minuta. Nie upilnowali Joachima Ramosera, który precyzyjnym, płaskim strzałem przy słupku dał swojemu zespołowi prowadzenie. Reprezentacja Italii miała jeszcze okazje do zmiany wyniku w kolejnych akcjach. Tuż przed przerwą krążek po raz drugi wpadł do polskiej siatki, ale analiza wideo wykazała, że bramka została najpierw ruszona.

Widownia Spodka była w sobotę niemal pełna, jednak doping wyglądał nieco inaczej, niż podczas meczów siatkówki, ponieważ hokejowa federacja zabrania jego sterowaniem.

 

W drugiej tercji Polacy wykorzystali swoją pierwszą grę w przewadze i Tomasz Malasiński wyrównał. Wydawało się, że zespół trenera Jacka Płachta "wraca do gry", bo przy kolejnym osłabieniu rywali oblegali ich bramkę. Tym razem bezskutecznie. A Włosi w 37. minucie wyprowadzili kontrę zakończoną trafieniem przez Lucę Frigo i znów prowadzili.

 

Polscy kibice domagali się zdobycia gola od początku trzeciej tercji. Początkowo groźniejsi byli Włosi, potem do natarcia przystąpili biało-czerwoni. Obu stronom zabrakło skutecznego wykończenia akcji, dobrze też spisywali się bramkarze. W końcówce trwało oblężenie i bombardowanie włoskiej bramki. Trener Płachta wycofał bramkarza. Nic to wszystko nie dało, a dwie sekundy przed końcem Thomas Larkin strzałem do pustej bramki ustalił wynik.

 

We wcześniejszym sobotnim meczu turnieju Słowenia pokonała Japonię 7:1 (1:0, 4:0,2:1), a wieczorem Korea Południowa zagra z Austrią.