Reprezentacji idzie ostatnio znakomicie… Wszyscy jesteśmy podekscytowani zbliżającymi się mistrzostwami we Francji i zastanawiamy się, czy najbardziej skuteczny duet napastników w Europie, czyli Lewandowski-Milik, zdominuje także czerwcowy turniej. Wizerunek zewnętrzny jest znakomity i nie ma o czym mówić. Za kulisami i pod dywanem polskiej piłki kotłuje się jednak dosyć mocno. Wydarzenia ostatnich tygodni i miesięcy wokół piłki ligowej, wojenka podjazdowa między działaczami, wyraźny konflikt na linii PZPN-Ekstraklasa wskazują na to, że żadnej sielanki tu nie ma.

 

Inna sprawa, że klimat do zawieruchy tworzy się sam. Takiego zamieszania, jak przed starem finałowym fazy rozgrywek, nie było od dawna. Przez jakiś czas nie było wiadomo, kto awansował do finałowej ósemki – Podbeskidzie czy Ruch. Lechia najpierw została ukarana odebraniem punktu, później jej ten punkt przywrócono, a gdy okazało się, że nie jest potrzebny, z odwołania zrezygnowali… gdańszczanie. Proszę nie mówić, że to jest normalne.

 

Teraz z okazji Euro 2016, czyli wielkiego święta futbolu, będziemy mieli rozejm, ale już po 10 lipca wrócimy do kopaniny na własnym podwórku. Oby jednak w jej wyniku polski futbol nie znalazł się na rozdrożu, bo pewne źródełka mogą wyschnąć i może nie zostać nawet kamień na kamieniu.

 

Cezarego z Pazurem zobacz w materiale wideo.